Kto „kupczy” polskimi dziećmi? UJAWNIAM „niezbite dowody” Pawła B.

Zagraniczne adopcje polskich dzieci oraz odbieranie dzieci polskim rodzicom w Niemczech i Wielkiej Brytanii to sprawy niezwykle poważne i wymagające odpowiedzialnych kroków oraz fachowej wiedzy. Nie powinna nimi zajmować się osoba nieposiadająca odpowiedniego przygotowania prawnego, a zwłaszcza grzesząca brakiem kultury, taktu i nieposiadająca w sprawie żadnych dowodów. W przeciwnym razie dzieciom można niewyobrażalnie zaszkodzić i problem handlu polskimi dziećmi znacząco pogłębić.

Od wielu lat w te kwestie angażuje się wielu specjalistów znających polskie prawo oraz posiadających dowody w sprawie. Należy do nich pan Roman Potularski ze Stowarzyszenia Wolne Społeczeństwo, który każdą prowadzoną sprawę opatruje rzeczową publikacją zawierającą niezbite dowody. Panu Potularskiemu należą się głębokie ukłony za to, że od wielu lat – narażając się pedofilskim bestiom – w sprawie zagranicznej adopcji dzieci prowadzi merytoryczne śledztwo, o czym zawiadamia odpowiednie organy ścigania. Na nieszczęście polskich dzieci wokół sprawy kręcą się również osoby niepoważne, mające się za posiadaczy „niezbitych dowodów”, a równocześnie – być może nie zdając sobie sprawy – niemiłosiernie szkodzące sprawie. Do tych szkodników należy zaliczyć Pawła Bednarza, który swoimi nieuporządkowanymi, a zarazem wyjątkowo wulgarnymi i chuligańskimi działaniami, kompromituje temat i zniechęca do działania rzeszę polskich działaczy społecznych. Obserwując jego dziwne działania i często będące do siebie w sprzeczności wypowiedzi, z bólem serca muszę stwierdzić, że pan Bednarz nie pomaga polskim dzieciom, ale – być może nieporadnie próbując pomóc – „kupczy” ich losem otrzymując poklask bliżej nieokreślonej grupy ludzi, którzy rzetelną aktywność społeczność i dziennikarstwo mają po prostu w nosie.

W tym felietonie nie będę podejmował wszystkich tematów związanych z panem Pawłem Bednarzem, któremu – powtarzam po raz kolejny – życzę dużo bożego błogosławieństwa i zdrowia. Tę publikację uważam za kończącą sprawę Bednarza. Jednocześnie będę nadal zajmował się sprawami polskich dzieci, tak jak z dziennikarskiego punktu widzenia zajmuję się tym od ubiegłego roku.

Zapewne doskonale Państwo wiecie, że pan Bednarz pojawił się w polskiej przestrzeni publicznej niczym królik z magicznego kapelusza. Zaczął mocno kontrowersyjnie od szarpaniny w Sejmie RP, gdzie w dziwnym stylu zaatakował asystenta wicemarszałka Ryszarda Terleckiego. Media lubią kontrowersję, zatem Bednarz miał pewność, że o nim i o jego fundacji, której „publiczną działalność” ogłosił kilka tygodni wcześniej, będzie naprawdę głośno. Ponadto jego coming out  zszedł się z ujawnieniem w mediach dokumentów Pizzagate, które dowiodły, że handel dziećmi w Stanach Zjednoczonych jest bestialskim procederem na masową skalę. Wykorzystując rozgłos w mainstreamie i perorując o amerykańskim skandalu, który wyciska ludziom łzy z oczu, Bednarz – mimo braku upublicznienia jakichkolwiek dowodów w sprawie – postanowił przenieść Pizzagate na polski grunt. I tak rozpoczęła się burzliwa przygoda Bednarza, którego działalność po dzień dzisiejszy ogranicza się do obrażania nacjonalistów, patriotów, prawicy i posłów (wyłączając z tej grupy „Liroya”, Joannę Scheuring-Wielgus i Adama Bodnara). Ale od początku…

W ubiegłym roku Bednarz począł nagrywać niewinne filmiki z dziećmi z domu dziecka oraz sygnalizować, że problem handlu polskimi dziećmi rzeczywiście istnieje, a on ma na to „niezbite dowody”. Początkowo robił to w sposób budzący zainteresowanie wielu osób. Wielokrotnie rozmawiałem z różnymi działaczami prawicowymi, którzy tematem zaczęli się interesować. Ba, sam miałem nadzieję, że Paweł Bednarz będzie chciał ze mną współpracować i wspólnie będziemy mogli ukręcić łeb „pedofilskiej hydrze”.

Cieszyłem się, że jest w Polsce taka osoba jak Paweł Bednarz, która nie dość, że posiada „niezbite dowody” w sprawie, to jeszcze z wielką odwagą zamierza walczyć z pedofilską mafią. Nie miałem powodów, by mu nie ufać, że rzeczywiście jest w posiadaniu „niezbitych dowodów”, które staną się skuteczną bronią w walce z bestiami. Z Bednarzem spotkałem się w kwietniu br. po rozprawie Piotra Rybaka pod Sądem Okręgowym we Wrocławiu. „Społecznik” z Sosnowca przyjechał ze swoją mamą, podobno byłym prokuratorem, z którą kilka tygodni później opublikował wywiad w Internecie, gdzie pani Bednarzowa zaświadcza, że jej syn jest zdrowy i posiada „niezbite dowody” w sprawie „handlu polskimi dziećmi do burdeli pedofilów”. Nie wiem po co wciągnął swoją mamę do światka medialnego… pozostawiam to jego sumieniu.

Obiecałem Bednarzowi, że sprawą „handlu polskimi dziećmi” zajmę się, ale potrzebuję „niezbitych dowodów”, o których ten wielokrotnie mówi, ponieważ sama sprawa Pizzagate nie jest żadnym dowodem w sprawie handlu POLSKIMI dziećmi, ale jest dowodem w sprawie handlu dziećmi w USA. Paweł Bednarz przyznał mi rację, by następnie wyciągnąć z torby płytę CD, o której szerzej opowiadam w umieszczonych pod tekstem filmach, a która jego zdaniem zawiera poszukiwane przeze mnie „niezbite dowody” w sprawie handlu polskimi dziećmi. W filmie pt. „Kto naprawdę handluje polskimi dziećmi…” obiecałem, że opublikuję dziesięć plików spośród 182, które zostały umieszczone przez pana Bednarza na tajemniczym dysku. To państwo wybraliście te pliki w komentarzach pod filmem. Proszę się z nimi zapoznać i ocenić czego dowodzą te pliki.

Myślę, że zgodzicie się Państwo ze mną, że powyższe skany (podobnie jak analogiczna 172 pozostałe pliki) to nie są dowody w sprawie „handlu polskimi dziećmi”. Mimo to, Paweł Bednarz nadal twierdzi, że te dokumenty to „niezbite dowody” w sprawie handlu polskimi dziećmi, a ja „nie umiem czytać”. Pytałem czy może nie pomylił płyty. Kategorycznie stwierdził, że nie! Dajecie wiarę? W opublikowanych przez mnie filmach kilkakrotnie proszę Pawła Bednarza, by podał do wiadomości publicznej prawdziwe dowody, ponieważ chcąca zaangażować się w sprawę opinia publiczna po prostu na ich publikację zasługuje. Zachęcałem, by w kulturalny i merytoryczny sposób odniósł się do moich słów. Efekt? Najpierw stek bluzgów, potem przeprosiny, a następnie znów kolejne oszczerstwa, które wypowiedział w kierunku mojej osoby. A dowodów wciąż nie ma… Czy ktoś, kto ma czyste sumienie, reaguje w taki obrzydliwy sposób, jednocześnie twierdząc, że jego agresywna, a zarazem infantylna reakcja jest podyktowana gorliwością w walce o dobro polskich dzieci? Czy reakcja Bednarza po raz kolejny nie objawiła jego nieczystych intencji? Ponadto, czy nie zastanawia Państwa fakt, że minął już ponad rok, a Paweł Bednarz NIKOMU nie przedstawił żadnego poważnego dowodów świadczącego tym, że polskie dzieci są „sprzedawane do burdeli pedofilii”? Owszem, zdaję sobie sprawę, że takie dowody ciężko zdobyć. Ale dlaczego zamiast publicznie się przyznać, że takich dowodów nie posiada, Bednarz okłamuje zainteresowanych sprawą i prawdziwie troszczących się o dzieci? Dlaczego Bednarz założył zupełnie nową fundację rzekomo zajmującą się walką z „handlem polskimi dziećmi” zamiast współpracować z szeregiem innych organizacji zajmujących się tą kwestią i posiadających prawników oraz szereg dowodów w sprawie?

Czy nie sądzicie Państwo, że osoba uprawiająca „stalking”, czyli nachodzenie osób publicznych „na ulicy” lub wyrażająca się w wulgarny sposób o wszystkich, którzy proszą go o przedstawienie dowodów w sprawie, świadczy o jego niejasnych zamiarach? Nie będę już więcej w tym felietonie poruszał szeroko rozwijanych przeze mnie hipotez co do tego, kim w mojej ocenie może być pan Bednarz. Tę sprawę poruszam w niżej zamieszczonych filmach. Naprawdę, nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, żeby dostrzec nierzetelność w prowadzeniu sprawy przez fundację Dobrego Pasterza.

Sprawa adopcji zagranicznej w Polsce czy „handlu polskimi dziećmi” istnieje, czego dowodzi wspomniane stowarzyszenie Wolne Społeczeństwo, ale nie posiadamy dowodów świadczących o tym, że polskie dzieci są sprzedawane do „burdeli pedofilów oraz na organy” i dlatego jako poważni ludzie nie mam prawa stawiać tezy, że nasze dzieci są zjadane – jak piszą adoratorzy Bednarza – przez kardynałów w Watykanie czy inne bestie. Na miłość Boską, jeżeli chcemy być poważnymi społecznikami i chcemy pomóc polskim dzieciom, to zacznijmy współpracować z poważnymi ludźmi, a nie z tymi, którzy zamiast zajmować się przedstawianiem dowodów, publikują pełne oszczerstw i wulgaryzmów filmy, w których pomawiani są wszyscy, którzy poprosili go o uwiarygodnienie siebie jako obrońcę polskich dzieci. Przestańmy gadać o jakiejś ruskiej, izraelskiej i watykańskiej agenturze, jeżeli na fakt partycypacji w niej konkretnych osób nie mamy jakiegokolwiek dowodu. Takim gadaniem nie dość, że się ośmieszamy, to poważny temat, którymi chce się zająć ogrom Polaków, po prostu traci na wiarygodności. I jeszcze jedna bardzo ważna sprawa… Dowodami w sprawie – a z takimi komentarzami spotykam się coraz częściej – jest brak ścigania Pawła Bednarza i posadzenia go na ławie oskarżonych za znieważanie i zniesławianie, w czym Bednarz stał się już niemalże specjalistą. Spotkałem się z komentarzami internautów, którzy twierdzą, że fakt, iż minister Elżbieta Rafalska, którą Bednarz posądził o handel polski dziećmi, nie wytoczyła Bednarzowi sprawy, dowodzi tego, że ten mówił prawdę. O tempora, o mores! Czy na tej samej zasadzie wszyscy, którzy nazywają mnie „pedałem”, „Hitlerem”, „watykańskim, ruskim i izraelskim agentem” mówią prawdę? Czy wyobrażacie sobie Państwo, że minister Rafalska (podobnie jak i ja) wszystkich, którzy wylewają na nas wiadro pomyj, będziemy ciągać po sądach i sadzać na ławie oskarżonych?

Tak zupełnie na zakończenie, ponieważ nie mam zamiaru dalej zajmować się osobą kompletnie kompromitującą poważny temat „handlu polskimi dziećmi”, wiedzcie że temat adopcji zagranicznej czy zabierania dzieci polskim rodzicom jest dla mnie bardzo ważny, ale zawsze zajmowałem się nim i nadal będę zajmował w sposób poważny oraz we współpracy z ludźmi, którzy przedstawiając konkretne dowody w sprawie i zajmują się obroną praw dzieci, Nie będę angażował się we wspieranie osoby parającej się „stalkingiem” i obrażaniem szeroko pojętej prawicy.

Jeżeli ten tekst nie jest dla Państwa wystarczający, zachęcam do obejrzenia filmów, które opublikowałem z myślą o dobru każdego polskiego dziecka, których losem – co stwierdzam z ogromnym smutkiem połączonym z gniewem – kupczy coraz więcej „specjalistów” od adopcji.

Handel polskimi dziećmi. Ratujmy je SKUTECZNIE! from Jacek Międlar on Vimeo.

Kto naprawdę „HANDLUJE” polskimi dziećmi? Udostępniam „niezbite dowody” Pawła B. from Jacek Międlar on Vimeo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *