„Gersdorf codziennie odwiedza koleżanki z pracy”. Cóż tam, panie, w polskiej polityce? Podsumowanie dnia (18.07.2018)

Marta Lempart na proteście pod sejmem (18 lipca 2018)

Marta Lempart na proteście pod sejmem (18 lipca 2018)

Miały być tłumy, było jak zwykle. Obywatele RP, z alko-lubnym prowokatorem Pawłem Kasprzakiem na czele, zlecieli się przed budynek Parlamentu. 18 lipca rozpoczyna się sesja Sejmu, od którego żądamy natychmiastowej nowelizacji ustaw sądowych zgodnie z zaleceniami Komisji Europejskiej. To ostatni moment na uniknięcie procesu przed Trybunałem Sprawiedliwości UE, którego spodziewany wyrok będzie oczywisty. Wyrok międzynarodowego Trybunału wykluczy Polskę z rodziny państw praworządnych. PiS odpowiada przyspieszeniem wymiany składu sędziów SN. Trzeba to powstrzymać – Obywatele RP pisali na Facebook’u. Mniej więcej do godziny 14 przed Sejm przyszło ze sto osób. Głównie emeryci, renciści, osoby przebywający na urlopach, albo na lewym L4, oraz ci którzy przytulili dobry szmal na kamienicach jak chociażby aborcjonistka Marta Lempart, z którą niebawem spotkam się w sądzie (o jej uczciwości poczytajcie tutaj – KLIK). Krzyki, obelgi, pajacowanie, niesforne – rzekłbym infantylne – przemówienia. Komuniści pokrzyczeli „precz z komuną”. Zaatakowano staruszka Kornela Morawieckiego. A rzeczona Lempart, niczym świnia u koryta, pochrumkała co nieco do trzymanej w ręku szczekaczki. Widok naprawdę żałosny. Jak relacjonuje Dariusz Matecki, Obywatele RP prawdziwą kumulację planowali na godzinę 17.00. Tysięcy nie było. 200-300 osób i tyle samo policjantów. Lewactwo zdycha?

Małgorzata Gersdorf / Fot. TVP Info

Małgorzata Gersdorf / Fot. TVP Info

Skoro już przy tematyce sądowniczej jesteśmy. Małgośka Gersdorf bardzo się przywiązała do byłego miejsca pracy i koleżanek, z którymi zapewne z lubością plotkowała o zarobkach w mieście i na prowincji. Chociaż ona sama twierdzi, że każdego dnia siada przed biurkiem – pewnie z menorą na blacie – bo „wciąż jest I Prezes Sądu Najwyższego”. Jestem I prezesem Sądu Najwyższego do 2020 r., nikt tego nie zmieni, bo normy konstytucyjne są najważniejsze i nie można ich zmieniać zwykłymi ustawami – powiedziała Małgorzata Gersdorf. Rzecznik Sądu Najwyższego Michał Laskowski poinformował we wtorek, że Gersdorf „przerwała urlop wypoczynkowy i powróciła do pracy”. Zgodnie z wcześniejszymi informacjami, Gersdorf miała przebywać na urlopie do jutra. Jak twierdzi, wróciła z wypoczynku, bo „sytuacja jest napięta”. Jak ten spór się zakończy? Lewactwo i sama Małgośka liczą na to, że prędzej czy później do budynku SN wkroczy policja. To by była okazja do rozpętania burzy na arenie międzynarodowej o łamanej demokracji, poniewieranej praworządności i autorytarnym państwie. Ekipa rządząca będzie chciała przeczekać i po wakacjach w Sejmie będzie się starać ten spór rozwiązać innymi sposobami. Tak będzie.

Ryszard Petru/ fot. youtube

Ryszard Petru / Fot. YouTube

Ryszard Petru dotrzymuje słowa i wraca do gry. Dziś bezpartyjny i politycznie wycofany, wszak zakochany Rysiek, na początku sierpnia złoży do sądu wniosek o rejestrację partii. Partia będzie się nazywać Liberalno-Społeczni. Półtora miesiąca temu deklarował, że liczy na spore poparcie. 16% Polaków chce abym powołał nową partię. Dziękuję za zaufanie! Projekt będzie szerszy, z grupą liderów nowego pokolenia. Wszystko na jesieni tego roku! Petru powołał się wtedy na badanie SW Research przeprowadzone na zlecenie serwisu rp.pl w dniach 29-30 maja 2018 roku na próbie 800 osób – 16 proc. respondentów uważa, że Petru powinien zakładać nową partię. Największa grupa badanych, bo aż połowa, jest przeciwnego zdania. Co trzeci ankietowany (34 proc.) nie umiał w tej sprawie zająć jednoznacznego stanowiska. Rysiek uznał, że te 16% to jego wyborcy, dlatego z planów założenia partii się nie wycofał. Do dobra wiadomość. Z trzech powodów. 1. Na czas kampanii komediant Rysiek znowu pojawi się w mediach i będzie zabawnie. 2. Tworzy partię z Schleswig-Holstein, a to oznacza, że zaprowadzi ją do politycznego grobu. 3. Rozbija lewicę. Rysiu, nie jedną, a dwie, trzy, a nawet cztery partie załóż!

Michał Kołodziejczak z Unii Warzywno-Ziemniaczanej / Fot. YouTube

Michał Kołodziejczak z Unii Warzywno-Ziemniaczanej / Fot. YouTube

Po kilkunastu tygodniach od pierwszego protestu rolników, którym dowodzi Michał Kołodziejczak z Unii Warzywno-Ziemniaczanej, Mateusz Morawiecki zabrał głos w sprawie podnoszonych przez polskich chłopów postulatów. Nie wyobrażam sobie silnej polskiej gospodarki bez silnego, polskiego rolnictwa. (…) Polskie rolnictwo, polska wieś mają nie tylko ogromną przyszłość, ogromną szansę same być bardzo dobrze rozwinięte, ale mogą być lokomotywą wzrostu gospodarczego w Polsce – podczas spotkania z rolnikami w Głogowie, w gminie Oborowo w powiecie toruńskim powiedział szef rządu. Polska, polska gospodarka, mając dobrych partnerów po stronie samorządów, może być silna polskim rolnictwem. Nie musimy sprzedawać naszych produktów po minimalnych marżach – zaznaczył i równocześnie obiecał, że w najbliższym czasie rząd zaproponuje plan dla wsi, który będzie uwzględniał m.in. mechanizm stabilizacyjny cen w najbliższych latach. Nie zrobimy tego w ciągu miesiąca, czy dwóch. To są zaniedbania wieloletnie. Ale będziemy do tego dążyć, żebyśmy kontraktowali poszczególne kategorie produktów odpowiednio wcześnie w procesie wegetacyjnym. Wiosną, dla owoców miękkich, a nie kiedy jest za późno – powiedział. Jak mówił, odpowiedniej stabilizacji cen płodów rolnych nie da się osiągnąć szybko, ale to jest ich zobowiązanie. Co na to protestujący rolnicy? Czekamy na komentarz.

Dziś przed komisją ds. Amber Gold zasiadł Jan Antony Vincent Rothfeld, powszechnie znany jako Jacek Rostowski. Były minister finansów, który w trakcie obejmowania resortu nie miał jeszcze polskiego obywatelstwa. Butą, arogancją i ignorancją minister Rothfeld przewyższył o głowę pozostałych przesłuchiwanych. Wielu, nawet po lewej stronie było zniesmaczonych zachowaniem żydo-Brytyjczyka, ale byli też tacy, którym polskojęzyczny minister w rządzie Tuska zaimponował. Minister Jan Vincent Rostowski staje się najtrudniejszym świadkiem dla członków Komisji z @pisorgpl sama Przewodnicząca Wassermann kompletnie nie daje sobie z nim rady. Cięte riposty i sprostowania całkowicie ją obezwładniają – ekscytował się Witold Zembaczyński, niegdyś właściciel opolskiej naleśnikarni. Panie Witoldzie, a może dobrze by było usmażyć panu Rothfeldowi naleśnika na głowę? Myślę, że by się ucieszył.
Więcej na temat Rothfeldów, w filmie poniżej:

A już zupełnie na koniec, zachęcam Państwa do lektury mojego krótkiego felietonu, w którym odpowiadam na koszerną publikację dominikańskiej córy. Tekst poniżej:

J. Międlar: „W jaki sposób Żydzi uczą nas modlitwy?” – pytają dominikanie. Już odpowiadam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *