Szkoła Frankfurcka na deskach Teatru Powszechnego. Kto zainicjował „długi marsz przez kulturę”?

Seks oralny z figurą papież, wieszanie kukły Jana Pawła II, profanacja krzyża, podcieranie się flagą Watykanu czy zbieranie funduszy na zamach na prezesa Kaczyńskiego. To tylko kilka wycinków ze spektaklu „Klątwa”, którego premiera odbyła się 18 lutego br. na deskach Teatru Powszechnego. Spektakl chorwackiego reżysera nie owocem dewiacji, ale to jawna realizacja bezbożnych postulatów, które z precyzją zostały opracowane przez Antonio Gramsciego i Georga Lukacsa, jednych z architektów marksistowskiego porządku świata.

Nie ma żadnych wątpliwości, że spektakl polakożercy Olivera Frljića, o którym w ostatnich dniach po raz kolejny zrobiło się głośno, jest jednym z wielu fenomenów niszczenia narodów od wewnątrz zaprowadzając multikulturalizm, polityczną poprawność, infernalną tolerancję, w konsekwencji przesuwając granicę stojącą między wartościami a jej zaprzeczeniem. To próba uderzenia w tradycyjne wartości i chrześcijaństwo, będące balastem na drodze budowania upragnionego przez lewactwo nowego porządku. Świadczy o tym ofensywa wymierzona w to co chrześcijańskie i narodowe, o czym świadczy sama „Klątwa”, ale również parasol ochronny jakim otoczone zostały mniejszości światopoglądowo odbiegające od wartości, z których wyrasta Europa: homoseksualiści, islamiści czy talmudyczni imperialiści. Bo czy wyobrażamy sobie seks oralny z figurą rabina Elimelecha Weissbluma, profanację Koranu czy podcieranie się flagą LGBTQ? Zatem gdzie tkwi źródło pełzającej dechrystianizacji na deskach polskiego teatru.

„Długi marsz przez kulturę”


Wszystkim… wielkim i małym narodom przeznaczone jest zginąć… w burzy światowej rewolucji… (ogólnie wojny)… zniszczyć wszystkie narody wraz z ich nazwami. Następna wojna światowa doprowadzi do zniknięcia z powierzchni ziemi nie tylko klas reakcyjnych, ale… reakcyjnych ludzi.
(F. Engels, The Magyar Struggle, Neue Rheinische Zeitung, Jan. 13, 1849)
Już w połowie XIX wieku Fryderyk Engels a wraz z nim Karol Marks oczekiwali wielkiej rewolucji, która zmiotłaby w pył wielką cywilizację Zachodu. Podejmowano różne próby zaprowadzenia komunistycznego porządku w Europie Zachodniej, jednak po kilkudziesięciu latach okazało się, że nigdzie nie osiągnięto trwałych rezultatów. Marksiści doszli do wniosku, że przewrót nie nastąpi w wyniku przemian ekonomicznych. Uznano, że na drodze budowania nowego porządku stoi chrześcijaństwo, istotowo związane z cywilizacją zachodnią. Jako pierwsi dostrzegli to dwaj marksiści: Antonio Gramsci z Włoch oraz Georg Lukacs z Węgier. Ten pierwszy uznał, że „Zachód musi zostać zdechrystianizowany poprzez długi marsz przez kulturę”. Uznano, że należy zniszczyć kulturowy konserwatyzm, gdyż tworzący syzygię z chrześcijaństwem jest głównym balastem na drodze zaprowadzenia bezbożnego komunistycznego ładu.

Rewolucja

Antonio Gramsci

Gramsci uznał, że zamiast walczyć z kapitalistami na drodze rewolucji robotniczej, należy zniszczyć kulturę, tradycyjny model rodziny i dobre obyczaje panujące w mediach, a to wszystko na drodze rzekomej „sprawiedliwości społecznej”, „tolerancji”, „poprawności politycznej” czy „pluralizmu kulturowego”. Polem batalii, na którym marksiści poczęli walczyć z narodami europejskimi, a zarazem cywilizacją łacińską były (i są po dzień dzisiejszy) programy edukacyjne w szkołach, media oraz rozrywka i sztuka. Lukacs prędko począł realizować nakreślony projekt. W 1919 roku został zastępcą komisarza kultury w krótkotrwałym bolszewickim reżimie Bela Kuna na Węgrzech. W szkołach zaprowadził pozbawiony tradycyjnych wartości program edukacji seksualnej. Promowano rozwiązłość seksualną, bezwstydność, tym samym kpiąc z etyki chrześcijańskiej i konserwatyzmu, w obronie którego stawało dojrzałe społeczeństwo.

Szkoła Frankfurcka

Georg Lukacs

Takie były początki marksizmu kulturowego, o którym coraz częściej słychać z ust prawicowych komentatorów politycznych. W 1922 roku zainspirowana publikacjami i działalnością Gramsciego i Lukacsa Międzynarodówka Komunistyczna (Komintern) uznała, że pomysł prowadzenia batalii z cywilizacją łacińską na drodze tzw. marksizmu kulturowego to właściwa odpowiedź na komunistyczne rewolucje robotnicze, które nie przyniosły oczekiwanych efektów. Pod koniec 1922 roku, podczas zorganizowanego przez Włodzimierza Lenina spotkania w Instytucie Marksa-Engelsa w Moskwie, ustalono koncepcję, cele, narzędzia i skutki planowanej rewolucji kulturowej. Następnego roku w Weimarze w Niemczech powstała Szkoła Frankfurcka, marksistowski think-thank założony przez Georga Lukacsa, Herberta Marcuse’a i Theodora Adorno. Kulturowy terror, który zaprowadzili przedstawiciele Szkoły Frankfurckiej miał na celu zohydzić cywilizację okcydentu. Prowadzona przez Szkołę Frankfurcką propaganda została opakowana w pojęcia typu „sprawiedliwość”, „równość”, „braterstwo”, „tolerancja”, „wolność” i „miłość”, zaś wszelkie przejawy chrześcijańskie, w myśl koncepcji „osobowości autorytarnej” Theodora Adorno były sprowadzane do kategorii rasizmu, faszyzmu i ksenofobii. Chociażby za faszystowski uznawano tradycyjny model rodziny, chrześcijańską etykę seksualną, zaś sprzeciw wobec promocji dewiacji seksualnych określano mianem ksenofobii i mowy nienawiści.

Marksizm kulturowy dzisiaj

Theodor Adorno

Czy to wszystko rażąco nie przypomina marksistowskiej papki, którą karmieni jesteśmy przez mainstreamowe media? Czy to nie tych, którzy sprzeciwiają się niszczeniu polskiej kultury, za czym stoi chociażby Oliver Frljić, określa się są mianem ksenofobów i faszystów? Adorno, który w 1930 roku wyemigrował do Hollywood uznał, że cywilizację Zachodu można rzucić na kolana poprzez rozrywkę, muzykę i popkulturę, która przecież wkradła się na sceny Teatru Powszechnego, bo z klasyką Stanisława Wyspiańskiego, nie ma przecież nic wspólnego. Naczelnym postulatem Szkoły Frankfurckiej jest swoista panseksualizacja przestrzeni publicznej, w czym specjalizował się Georg Lukacs. Czy swobodna ekspresja seksualna idąca w parze z profanacją świętości nie została zaprezentowana na warszawskiej scenie? Czy przedstawienie chorwackiego reżysera nie jest kwintesencją naczelnych postulatów szkoły z Weimaru, które wciąż są realizowane przez lewacką wierchuszkę? W tym miejscu rodzi się jednak pytanie, dlaczego prawicowe rządy Prawa i Sprawiedliwości, nie interweniują gdy na drodze marksistowskiej ofensywy próbuje się przesunąć aksjologiczne granice? Nie pytam już w tym miejscu o upadłą Hannę Gronkiewicz-Waltz czy samego Olivera Frljića, który jest pośmiewiskiem wśród Chorwatów. Gdzie podziała się Beata Szydło, minister Piotr Gliński czy minister Mariusz Błaszczak, który zamiast interweniować w sytuacji, gdy próbujący zatrzymać pełzający marsz dechrystianizacji Gramsciego protestujący pod Teatrem Powszechnym są wsadzani na „dołek”, zaś chuligani spod Wawelu uniemożliwiający modlitwę Jarosławowi Kaczyńskiemu nad grobem brata grzecznie są proszeni o opuszczenie miejsca nielegalnej manifestacji.

A może rząd Beaty Szydło a wraz z nim Andrzej Duda, którzy powszechnie uznawani są za walczących, konserwatywnych katolików przyjęli faryzejską gębą, próbując zachować „święty spokój”, Panu Bogu dając świeczkę, a Diabłu ogarek? Czy przemilczanie panoszącego się zła nie jest jego cichą akceptacją? A może obecnie nam panujący dali sobie wmówić lewackie łgarstwa, że wraz z upadkiem Związku Radzieckiego i Żelaznej Kurtyny marksistowska ideologia skończyła odgrywać jakąkolwiek ważną rolę w świecie?

Nienawiść Szkoły Frankfurckiej

Średnio zorientowany obserwator zauważy, że Szkoła Frankfurcka, również w obecnym kształcie, pod płaszczem bożka tolerancji, skrycie nawołuje do nienawiści na tle religijnym i narodowościowym. Tak jest również w przypadku „Klątwy”. Bo czy celem profanacji krzyża, podcieraniem się flagą Watykanu, figury papieża na szubienicy oraz zbieraniem datków na zabójstwo Kaczyńskiego, nie jest wzbudzenie w części społeczeństwa uczuć i postaw nienawiści oraz podburzaniu do popełnienia zbrodni na tych, którzy identyfikują się ze będącym na antypodach wobec marksizmu etosem chrześcijańskim i nauczaniem Ojca Świętego? Współcześni marksiści kulturowi, bez względu na to czy są świadomi swojej tożsamości czy nie, nie zaprowadzą bezbożnego porządku świata, pod warunkiem gdy podejmiemy właściwe kroki na drodze walki z nienawistnym, lewackim procederem. Biorąc pod uwagę powyższe okoliczności, w związku z nienawistnym spektaklem „Klątwa”, podjąłem decyzję o złożeniu zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa wskazując osoby: Olivera Frljića (reżyser), Pawła Łysaka (dyrektor teatru), Pawła Sztarbowskiego, (wicedyrektor teatru), Mateusza Atmana, Jakuba Skrzywanka (asystenci reżysera) Joannę Wichowską, Agnieszkę Jakimiak, Gorana Injaca (dramturdzy), Karolinę Adamczyk, Klarę Bielawską, Marię Robaszkiewicz, Barbarę Wysocką, Julię Wyszyńską, Jacka Belera, Arkadiusza Brykalskiego, Michała Czachora (aktorzy występujący w spektaklu), Sandrę Dekanić (kostiumy), Jacquelin Sobiszewski (reżyser światła), Małgorzatę Dzik (współpraca scenograficzna), Jakuba Olszaka (inspicjent).

Do podobnego zachęcam również drogich Czytelników. Powiedzmy stanowcze nie kulturowemu marksizmowi i postulatom zdegenerowanej Szkoły Frankfurckiej!

PRZECZYTAJ (KLIK): Więzienie za spektakl nienawiści? Zawiadomienie do prokuratury ws. „Klątwy” (art. 256 §1 k.k.)

 

Przeczytaj także:

Nienawistne wpisy Wojciecha Lemańskiego! Znieważa ... Cztery lata suspensy Wojciecha Lemańskiego okazały się kpiną. Jednym z warunków przywrócenia go do posługi kapłańskiej, było wyciszenie się, rezygnacj...
Gdzie się podziało nagranie „Skandalistów... - Czy mogę wrzucić nagranie programu na swojego Youtube'a? To będzie promocja programu - zapytałem producenta "Skandalistów". - Jasne! - otrzymałem...
Lewacka logika: „Lepiej usunąć dziecko niż w... Jeśli ktoś myślał, że w debacie nad prawem do życia nic nas nie może zaskoczyć, to grubo się mylił. Jeszcze kilka dni temu pan/pani (raz się przedstaw...

6 komentarzy do “Szkoła Frankfurcka na deskach Teatru Powszechnego. Kto zainicjował „długi marsz przez kulturę”?

  1. Takiego człowieka potrzeba w ruchu narodowym i w Parlamencie! Ci narodowcy krzycza o szambie, protestują… ale nikt problemu nie wytłumaczył! Brawo!

  2. Rzeczywiście, brakuje nam wiedzy historycznej, aby rozumieć wydarzenia typu „Klątwa” w szerszym kontekście społecznym i socjologicznym, jako przejaw konsekwentnie realizowanego TAJEMNEGO PLANU, a nie widzieć je tylko jako pojedyncze ekscesy wynaturzonych czy „ekscentrycznych”, jak kto woli, artystów. Dlatego taka wiedza i te informacje są bardzo cenne.
    Z kolei, ten TAJEMNY PLAN, niezależnie od tego jaka agenda go realizuje i w jakim historycznym czasie jest ona umocowana, jest zawsze ramieniem „boga tego świata”, który chce być już bogiem niepodzielnym i jedynym w zdegenerowanym i splugawionym przez siebie świecie. To „zohydzenie” czasów zostało nam zapowiedziane. Tym bardziej więc naszą rolą jest zaznaczanie naszego „za” albo „przeciw”. Dzisiaj „Klątwa”, jutro „znak bestii na rękę”, tak czy inaczej, wybór będzie konieczny i z boku stanąć się nie da… Dlatego pytanie o bezczynność naszego Prawa i Sprawiedliwości jest jak najbardziej zasadne…
    „Gdzie ONI są? Ci wszyscy nasi przyjaciele? Zabrakło ich…”

  3. Wiem, że pozew do prokuratury złożyła tez organizacja CitizenGo. Mam nadzieję, że „pan reżyser” posiedzi rok lub dwa w polskim więzieniu i zostanie skutecznie zresocjalizowany, tak że odechce mu się raz na zawsze uprawiania artyzmu na deskach polskich teatrów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *