Od pamiętnego, tragicznego dla państwa polskiego dnia 10 kwietnia 2010 roku minęło już 7 lat. Pamiętamy puste krzesła w Katyniu, łzy setek tysięcy Polaków czuwających na Krakowskim Przedmieściu, pogrzeb pary prezydenckiej w Krakowie czy kondolencje płynące do Polski ze wszystkich zakątków świata. Obok wzruszających obrazów, byliśmy również świadkami dynamicznie rozwijającego się przemysłu pogardy, który zgotowała ówczesna koalicja rządząca PO-PSL.

Zohydzenie ofiar i pamięci, dezinformacja i odciągnięcie uwagi od matactw oraz tego, co naprawdę wydarzyło się w Smoleńsku rozpoczęło się kilka minut po tragicznym wypadku. Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił – brzmiał SMS rozesłany przez PR-owców ekipy rządzącej do polityków PO-PSL. Potem było już tylko gorzej…

Śmiech Tuska i Komorowskiego

Kilka godzin katastrofie, przy rozszarpanych ciałach, na ziemi, która przez lata chłonęła hektolitry polskiej krwi, spoglądający głęboko w oczy Władimira Putina Donald Tusk zaciskał ręce na znak radości i – jak się po latach okazało – pozornego zwycięstwa.

17 kwietnia 2010, razem z Tuskiem, śmiechu nie mógł powstrzymać Bronisław Komorowski, który nie czekając na znalezienie ciała Kaczyńskiego w smoleńskim grzęzawisku, nielegalnie przejął władzę. O czym rozmawiali politycy? Być może wiedzieli co znajduje się w stalowych trumnach? Może wiedzieli, że w trumnie znienawidzonej Anny Walentynowicz leży ktoś zupełnie inny? A może kpili z tych, którzy czekając w kilometrowej kolejce, by choć na chwilę przystać przy ciele prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego, w modlili się przy ciele kogoś innego? Może wiedzieli, że również inne ciała zostały podmienione, w trumnach znajdują się śmieci, a jedna z ofiar ma cztery ręce i jedną nogę? Zapewne ówczesna minister zdrowia Ewa Kopacz, poinformowała ich o przekopaniu smoleńskich gruntów „na metr głębokości”…

Może „tajemna wiedza” na ten temat była dla nich powodem do śmiechu. A może agent WSI, rusofil Komorowski chwalił się Tuskowi, stuprocentową skutecznością akcji, o której wiedział od dawna? https://www.youtube.com/watch?v=mAYuoSwyMws

Oskarżyć ofiary

Zachowanie dwóch, wówczas najważniejszych osób w państwie było jedynie przedsmakiem przemysłu pogardy i dezinformacji, który zwłaszcza w obliczu jednających Polaków nastrojów społecznych oraz powątpiewań, co do rządu Donalda Tuska i prowadzonych przezeń działań, kilka minut po katastrofie, z inspiracji funkcjonariuszy ekipy rządzącej zaczął nabierać coraz większego rozpędu. Mimo zakończonej żałoby narodowej, Polacy nadal spotykali się wokół stojącego przed Pałacem Prezydenckim krzyża. Modlitwa, wyrazy niezadowolenia wobec zbagatelizowania śledztwa przez Tuska i oddanie go w rosyjskie ręce, nie spodobały się ekipie rządzącej. Zaistniała „potrzeba” rozbicia jedności, zohydzenia ofiar i zrzucenia winy na znienawidzonych nieżyjących. Przemysł dezinformacji i pogardy nabrał wariackiego rozpędu. Szef BOR-u otrzymał awans generalski, a winą obarczono Lecha Kaczyńskiego, uznając że ma ręce zbroczone „krwią”, gen. Andrzejowi Błasikowi przypisano łatkę alkoholika, zaś pilotów przedstawiono nazwano nieukami i nieudacznikami. Czy to nie było szyderstwo zbrodniarzy?

Rozbić Krakowskie Przedmieście

Ponadto przed pałacem zaczęli pojawiać się prowokatorzy, w tym opłacany przez Platformę Andrzej Hadacz. Obierali różne role. Grali niezrównoważonych „obrońców krzyża” oraz tych, którym znak chrześcijaństwa najwyraźniej przeszkadza w przestrzeni publicznej i byli gotowi zmieszać go z błotem. Niestety, do kampanii pogardy przyłączali się celebryci, publicyści a nawet duchowieństwo.

Smoleńsk 2017

Przemysł dezinformacji i pogardy, w wyniku chwilowego przebudzenia polskiego społeczeństwa po 10 kwietnia 2010 roku, nabrał niebywałych rozmiarów. Minęło już 7 lat. Mimo to, dzięki pamięci wielu Polaków oraz wolnych dziennikarzy, pamięć i szacunek do ofiar, mimo iż wielu z nich było nam mniej lub bardziej bliscy światopoglądowo, nie obumarła. Wierzę, że dzięki takiej postawie i pracy niezależnych naukowców, którzy prowadzą śledztwo ws. katastrofy, prawda o Smoleńsku ujrzy światło dzienne, matactwa Platformy pójdą w zapomnienie a zbrodniarze zostaną rozliczeni.