Mateusz Morawiecki i Donald Tusk

Taśmy Morawieckiego, czyli jak doradca „zdrajcy narodu” przeżył polityczne nawrócenie. Teatr na deskach III RP

Trwa potężna medialna burza, którą rozpętał Onet, publikując nagrania z wypowiedziami Mateusza Morawieckiego z restauracji Sowa&Przyjaciele. Stronnicy Prawa i Sprawiedliwości i sami politycy partii rządzącej, mówią o „odgrzewanym kotlecie” i „perfidnym ataku na premiera, który uzdrowił polską gospodarkę”, zaś po lewej stronie pojawiają się ambiwalentne głosy. Jedni kpią z Morawieckiego, którego „pogrążają taśmy prawdy”, a inni – jak Grzegorz Schetyna – twierdzą, że publikacja Onetu, to ukłon w kierunku władzy, gdyż przykrywają tzw. „aferę radomską”. Problem, w tym, że taśmy Morawieckiego portretują coś zupełnie innego.

WYSŁUCHAJ! Onet ujawnia treść rozmowy Mateusza Morawieckiego u „Sowy i Przyjaciół”

Doradca Tuska, Morawiecki to kameleon na potrzeby chwili. Taki wniosek narzuca się wręcz samoistnie po wysłuchaniu słów (wypowiedzianych w kuluarach, a nie pod publiczkę, co sugeruje, że są naprawdę szczere), na temat od lat „znienawidzonego” przez ekipę PiS trójkącika: Merkel, Sarkozy, Hollande. Mam absolutnie pozytywne zdanie o Merkelowej, Sarkozym czy jak się ten nowy nazywa… Hollande i tak dalej zapewne zajadając się legendarnymi ośmiorniczkami, prawił Morawiecki, ówczesny doradca Donalda Tuska, „zdrajcy narodu”, „V kolumny niemieckiej”, „volksdeutscha, którego Adam Andruszkiewicz, z setkami tysięcy młodzieży wsadzi do paki”. Ktoś powie, że każdy menadżer jest „kameleonem na potrzeby chwili”. Tylko czy ów „kameleon” jest właściwą osobą na praktycznie najważniejszym stanowisku w państwie? Donald Tusk jest w oczach milionów Polaków jednym z największych szarlatanów w historii III RP. Sprawny kłamczuch. Manipulator, który politykę traktuje jak pijarowskie przepychanki i zbijanie kapitału. Tak, też uważam, że Tusk to kanalia. Czy zatem człowiek, która przez kilka lat, od 2010 roku, będąc członkiem Rady Gospodarczej przy „zdrajcy narodu polskiego” – jak niemal każdego dnia słyszę ze strony elektoratu PiS – jest wiarygodny? Czy zaufalibyśmy długoletniemu doradcy zorganizowanej grupy przestępczej? A może pragnęlibyśmy męża stanu, który trzyma obrany kurs bez względu na wiejące zewsząd lobbystyczne wiatry?

Może ktoś stwierdzić, że Mateusz Morawiecki, jeszcze niedawno wychwalający lewicowe trio Europy, przeżył polityczne nawrócenie. Chciałbym w to wierzyć. Jednak historia podpowiada coś zupełnie innego. „Polityczne nawrócenia” to nasze pobożne życzenie, a w istocie świadczą o braku silnego kręgosłupa oraz pogoni za blichtrem i kapitałem. Na przykład, gdybym to ja gonił za blichtrem i kapitałem, już dawno odrzuciłbym narodowe idee, które od zawsze były fundamentem w mojej rodzinie, skłaniałbym się ku postulatom prawicowej lub lewicowej większości, a z kościelną hierarchią popijałbym dzisiaj trzydziestoletnie whisky. Tylko czy przypadkiem nie uczyniłbym z siebie śmierdzącej ściery?

Ekipa PO to aksjologiczne bagno bez dna. Z tym chyba zgodzą się ze mną wszyscy z prawej strony. Także ci, którzy za wyciągnięcie wniosków z taśm Morawieckiego odsądzają mnie od czci i wiary. Festiwal cynizmu i pogardy Polakami w wykonaniu ekipy PO, o czym dowodzą przez miesiące wyciągane taśmy z restauracji Sowa&Przyjaciele, jest nie do opisania. Ch** z Polską wschodnią, Taa, państwo polskie istnieje tylko teoretycznie… Przepraszam. Trywialnym będzie przypominanie wszystkich skandalicznych wypowiedzi. Problem w tym, że częścią obleśnej PO-ekipy, był także Mateusz Morawiecki…, który w słowach także nie przebierał. Jeszcze niedawno był „zdrajcą narodu”, dziś jest „wybawicielem ojczyzny”.

Przetasowania polityczne między PiS a PO to teatr dla gojów na scenie III RP. To wniosek, który narzuca się automatycznie nie tylko po wysłuchaniu nagrań Morawieckiego. Wszak tutaj, mamy to niemalże jak na dłoni. Pytanie, po co Kaczyńskiemu jest Morawiecki? Fakt, że Morawiecki, wiele lat szeptał do ucha „zdrajcy narodu” i zasiadał do stołu z „Targowicą 2.0”, to pewnego rodzaju ochronka dla obecnego rządu. Opozycja nie pozwoli sobie na uderzenie w Morawieckiego wyciągając na światło dzienne fakt, w jakim towarzystwie obracał się przez lata i jakie są jego kompetencje i jak działał w sektorze gospodarczym…, bo uderzając w ten sposób uderzali by przecież w siebie. Zaś gdyby tak tylko zrobili, to Morawiecki mógłby wyciągnąć asy z rękawa i przekazać odpowiednim służbom materiały, zdjęcia i nagrania obnażające impertynencję tzw. „totalnej opozycji”. Tylko komu to potrzebne? Platforma na tym nie zyska, a PiS wyraźnie straci, a to wykreowałoby przestrzeń do powstania nowej opcji politycznej, która mogłaby zagrozić politycznym „aktorom”, odgrywającym pierwszą rolę na scenie III RP.

PRZECZYTAJ: DEKALOG HIPOKRYZJI Platformy Obywatelskiej

Poza tym, jak wyglądają polityczne przetasowania, widać bardzo dobrze chociażby na listach kandydatów PiS na prezydentów miast wojewódzkich. Wielu tam działaczy Unii Wolności, Kongresu Liberalno-Demokratyczny (dziecko WSI – por. publikacje W. Sumlińskiego) czy samej Platformy Obywatelskiej. Dlaczego o tym wspominam? Jeszcze niedawno, w mediach pojawił się mocny atak na Łukasza Bugajskiego, który odważył się opublikować niezwykle rzeczowy raport w sprawie „pożytecznego Żyda” dla PiS – Jonny’ego Danielsa. Bugajskiemu dostało się ze strony partyjnych szczekaczek takich jak niezależna.pl czy wPolityce.pl, gdyż opublikowanym raportem, uderzył w żydowskiego lobbystę, którego PiS potrzebuje w odpieraniu irracjonalnych ataków ze strony lewactwa, twierdzącego że filosemicka partia Jarosława Kaczyńskiego jest partią antysemicką. Zaczęto przeszukiwać Internet, by na Bugajskiego odnaleźć jakieś kompromitujące kwity. I „znaleziono”. Papier, z którego wynika, że 19-letni Bugajski, student na garnuszku rodziców, był doradcą poseł Ewy Wolak. Bugajski to lewak! Pomagał Wolakowej, to go dyskredytuje – wielu zdzierało gardła. Jakaż schizofrenia. Zdaniem tych, którzy dziś bronią rękami i nogami „starego konia” Morawieckiego, a który przez lata szeptał do ucha „rudemu zdrajcy” i stołował się z „totalną opozycją”, Bugajski jest skompromitowany. Nie to co premier. „Świetny gracz”, „specjalista”, „mąż stanu”, „wielki Polak”, „nawrócony na Polskę”. Litości!

Myślę, że ci którzy dziś zacięcie bronią Mateusza Morawieckiego, a na Łukaszu Bugajskim i jemu podobnych stawiają krzyżyk, nie czynią tego ze złej woli. Dali się zwieść iście prymitywnej manipulacji partyjnych szczekaczek i uwierzyli, że teatr rozgrywany na deskach III RP to rzeczywistość i walka o Polskę. Pobudka.

Przeczytaj także:

Lewactwo chce delegalizacji Marszu Wielkiej Polski... Dziewięć organizacji lewicowych chce zablokować Marsz Wielkiej Polski Niepodległej, który 11 listopada ma przejść ulicami Wrocławia. Do znanego z jawn...
Posłuszny biskup przepraszał za Jedwabne, a teraz ... Dotychczas o bp. Rafale Markowskim Polska słyszała tylko dwa razy. Po raz pierwszy w 2013, gdy media rozpisywały się o nominacji biskupiej dla brata p...
Randez-vous z Joanną Scheuring-Wielgus, czyli Wale... Nie mogłem lepiej sobie wymarzyć tegorocznych Walentynek. Już o 9.00 będę siedział w jednym pomieszczeniu vis a vis diwy polskiego Sejmu. Rzecz jasna ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *