„Miejsce pedała jest pod butem.” Cóż tam, panie, w polskiej polityce? Podsumowanie dnia (2.07.2018)

W poniedziałkowym podsumowaniu dnia, będziemy także relacjonować najistotniejsze wydarzenia z weekendu. Miłej lektury.

Benjamin Netanjahu / Fot. Youtube

Benjamin Netanjahu / Fot. Youtube

Nataniachu i Kaczyński powinni dostać za wspólną deklarację walki z antysemityzmem i antypolonizmem pokojowego Nobla [PiSownia oryginalna – przyp. JM] na Twitterze napisał Tomasz Sakiewicz, który – czego nie mam zamiaru ukrywać – w oddaniu partii kierowniczej o głowę przebija Borisa Isaakowicza czy Lwa Atamanowa, reżyserów animowanej propagandy komunistycznej. Nikt nie zrobił tyle dla przełamywania stereotypów i wzajemnych uprzedzeń oraz budowania pomostów pomiędzy narodami – napisał Sakiewicz. Co Sakiewka miał na myśli? Jeżeli uznamy, że nagrody Nobla dziś się przydziela za pełne oddanie Izraelowi, to z pewnością prezes Kaczyński, taką nagrodę winien otrzymać. To fakt! Wraz z bratem wielokrotnie zapewniał, że nawet jeśli obozy władzy w Polsce ulegną zmianie, to serwilizm wobec Izraela pozostanie, zaś każdy rodzaj „krytyki Izraela winien być uznawany za antysemityzm”. Czym natomiast na zaszczytną nagrodę Nobla miałby sobie zasłużyć izraelski premier? Pomyślmy… Czyżby za umoczenie się po pachy w aferę korupcyjną firmy telekomunikacyjnej w Bezeq, która miała mu zapewnić przychylne publikacje czy może za objęcie mecenatem ludobójstwo na palestyńskich dzieciach… z wykorzystaniem fosforu czy bomb błogosławionych przez żydowskich mężczyzn? Nie wiem co Sakiewicz ma w głowie, ale patrząc co ten człowiek wypisuje, na pewno nie przypomina to mózgu. A może Sakiewicz to „żydo-ruski agent”. Kto wie :)?

Uspokoił nas dziś Mateusz Morawiecki. Zapewnił, że wszelkie próby rozbijania unijnego kołchozu przez niemiecką, włoską, węgierską i austriacką prawicę, są mu obce. Polska nie dąży do wyjścia ze struktur europejskich, ani nie jesteśmy zagrożeni wykluczeniem z Unii powiedział dzisiaj polski premier, tym samym solidaryzując się z unijnym kołchozem. Morawiecki odniósł się także do kwestii migracji, której problem stał się wspólnym mianownikiem dla partii kilku krajów, które teraz zawiązują potężną, europejską antyislamską rewolucję „Twierdza Europy”. Trzeba było poświęcić wiele politycznego kapitału, wiele rozmów w stolicach Europy, aby móc pozostać przy swoim, ale rezultat naszych działań pokazuje, że było warto podjąć się tego wyzwania. Dziś niemal wszyscy widzą, że system obowiązkowych kwot migracyjnych był u samych swoich podstaw wadliwy – powiedział Mateusz Morawiecki. No cóż, prawdą jest, że żadne kwoty migrantów nikomu nie są potrzebne. Po co zatem sprowadzono do Polski kilka tysięcy obywateli Uzbekistanu? Czyżby brakowało w Polsce rąk do pracy? A może po prostu, pięknymi słówkami, cały czas ktoś nas robi w konia?

Wybory samorządowe już tuż tuż, stąd też przyspieszenie procesów aresztowań członków „obozu narodowej zdrady” nabiera tempa. Kilka dni temu zatrzymano żonę posła Gawłowskiego, następnie biznesmenów umoczonych po uszy w aferę reprywatyzacyjną w Warszawie. I to wcale nie pod publiczkę. Nie po to, żeby udowodnić Polakom, że obiecane PiS-aparaty ścigania działają skutecznie! Broń Boże! W ubiegłym roku były senator PO Józef P., usłyszał zarzut oszustwa. Poszło o wyłudzenie 5 tysięcy złotych za fikcyjny zakład.  W jego sprawie już jest akt oskarżenia, a w przyszłym tygodniu sprawa ma trafić na sądową wokandę. Już czekam na lament obrońców demokracji, którzy będą mówić o PiS-władzy nacierającej na „wielkie legendy” Solidarności, z którymi próbuje się utożsamiać Józka… I przypomnę raz jeszcze, wcale mnie nie dziwi, że wysyp aresztowań ma miejsce akurat teraz… przed wyborami.

Andrzej Duda i Małgorzata Gersdorf / Fot. Youtube

Andrzej Duda i Małgorzata Gersdorf / Fot. Youtube

Kilka dni temu mówiłem o „wybitnej” kobiecie. Małgośka ma na imię. Taka herszt babka, która przez długi czas sądziła, że za 10 tys. złotych można wyżyć tylko na prowincji. W sumie czemu się dziwić. Gdy w styczniu tego roku została przewodniczącą Krajowej Rady Sądownictwa, za każdy dzień posiedzenia dostawała prawie 3 tysięcy złotych dziennie, a zatem przynajmniej dziesięć razy tyle miesięcznie. 10 tysięcy to dla niej grosze, zwłaszcza że pensja z KRS to był tylko dodatek do jej zarobków, które otrzymywała w ramach sprawowania funkcji I Prezesa Sądu Najwyższego, funkcji, z którą za sprawą znienawidzonego prezydenta Andrzeja Dudy, przez złośliwców nazywanego „Adrianem” lub „marionetką”, musiała się dzisiaj pożegnać. Ze stanowiskiem pożegnała się z prawdziwą klasą. Udzieliła wywiadu dla niemieckiego dziennika Frankfurter Allgemeine Zeitung. Wyrzuciła z siebie wszelkie żale, w stylu „demokracja w Polsce” jest na wykończeniu… Ale nie te wypowiedzi są najciekawsze. Małgośka pozwoliła sobie na laudację skierowaną w stronę Fransa Timmermansa, który od wielu miesięcy straszy Polaków finansowymi sankjami. Frans Timmermans pracuje wspaniale na rzecz Polski. Za kilka lat stanie tutaj jego pomnik mówi Gersdorf. Pani ex-prezes, czy także i pani mam przypomnieć słowa o brzytwie, prawdzie i modlitwie, które wyraźnie zabolały pewną polityk, o podobnie niemiecko brzmiącym nazwisku?

Czy zgadzacie się z treścią transparentu? Piszcie w komentarzach / Fot. Twitter

Czy zgadzacie się z treścią transparentu? Piszcie w komentarzach / Fot. Twitter

W ubiegłą sobotę, ulicami Rzeszowa, gdzie na szczęście obcokrajowcy nie pojeżdżą za darmo komunikacją miejską (urzędnicy wycofali się z pomysłu), pomaszerowały setki pederastów i zboczeńców, czyli tzw. Marsz Równości. Lewackie media piszą, że to pierwszy tego typu marsz w Rzeszowie. Bzdury. Jeszcze w 2007 roku, mieszkając w Rzeszowie, rzucałem w „pedałów” zgniłymi jajami. Lecz nie to jest najistotniejsze. Tęczowy marsz został zatrzymany przez podkarpackich kibiców, którzy przyszli na kontrmanifestację z transparentem z napisem „miejsce pedała jest pod butem” i grafiką części do roweru. Gdy podeszła do nich niejaka poseł Szlezwig-Holstein, wybrzmiało głośno i dosadnie wy*******j, pod czym podpisuję się obiema rękami.

Przeczytaj także:

„Krzywousty sprzedał nas za marne 500+”. Cóż tam, panie, w polskiej polityce? Podsumowanie dnia (27 czerwca 2018)

1 komentarz do “„Miejsce pedała jest pod butem.” Cóż tam, panie, w polskiej polityce? Podsumowanie dnia (2.07.2018)

  1. Proszę Pana,
    Mam nadzieję, że ma Pan świadomość jak wulgarne i szkodliwe są pańskie wypowiedzi, zwłaszcza dla grup w wieku gimnazjalnym (używając przeżytego systemu), które stanowią znaczną część pańskiej publiczności. Nie istnieje żaden powód dla którego posiada Pan prawo rzucać mięsem w którąkolwiek z grup, które się na Pańskim portalu przewijają. Pojmowanie społeczeństwa dzieląc ludzi na lepszych (białych, heteroseksualnych mężczyzn, w tym Pana- naturalnie) i gorszych robi z Pana pośmiewisko. Poznał Pan w swoim życiu, drogi Panie, wiele osób homoseksualnych, i nie ma pan o tym pojęcia (choć, doprawdy, naiwne to podejście w Pańskim środowisku). Piętnować należy jedynie tego człowieka, który z premedytacją czyni krzywdę innemu. Proszę nie propagować gniewu przeciw ludziom równym sobie.
    Z Bogiem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *