Timmermans kopiuje Breżniewa: „Wykorzystamy każdy instrument!”. Wtóruje mu Michał Boni! Trwa debata o praworządności w Polsce

Po godzinie 9. odbyła się w Brukseli hucznie zapowiada debata komisji ds. wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych Parlamentu Europejskiego wraz z wiceszefem Komisji Europejskiej Fransem Timmermansem na temat praworządności w Polsce. Dysputa dotyczyła krytyki zapisów dotyczących ustawy o sądach powszechnych które wprowadzają zróżnicowanie wieku przejścia na emeryturę dla kobiet – 60 lat i mężczyzn – 65 lat, ponieważ komisja podejrzewa, że polskie prawo może mieć charakter dyskryminacyjny ze względu na płeć.

„Debata” rodem z czasów ZSRR, gdy komunistyczna wierchuszka spotykała się w Moskwie i debatowała o praworządności krajów członkowskich Układu Warszawskiego (równie przyjemnie jak Unia Europejska nazywany kiedyś Układem o Przyjaźni, Współpracy i Pomocy Wzajemnej). Tego typu dysputy odbywały się w myśl wykrzyczanej 12 listopada 1968 roku przez Leonida Breżniewa doktryny o ograniczonej suwerenności. To właśnie tamtego pamiętnego dnia, 4. Sekretarz Generalny KPZR zapowiedział, że Związek Radziecki ma prawo interweniowania w celu utrzymania komunistycznych rządów nawet przy użyciu siły zbrojnej. Argumenty stawiał niemal identyczne jak te, które prezentuje wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej. Mówił o stawianiu interesów wspólnoty socjalistycznej ponad kraje członkowskie oraz, że to związek radziecki określa zakres wolności w polityce wewnętrznej.

Nie akceptuję tego, gdy ktoś mówi, że UE odbiera suwerenność Polsce. Ona ją tworzy dla Polski, która tej suwerenności nie miała przez wieki – podczas debaty w Brukseli powiedział Timmermans.

Czy ta wypowiedź nie brzmi znajomo? Niemalże identycznych słów podczas pamiętnego przemówienia z 1968 roku używał Leonid Breżniew. Podobnie jak Timmermans zapewniał suwerenność krajów socjalistycznych.

Dobrze wiadomo, że Związek Radziecki niemało uczynił dla realnego umocnienia suwerenności i samodzielności krajów socjalistycznych – 12 listopada 1968 roku w Warszawie powiedział Breżniew.

4. Sekretarz Generalny KPZR, podkreślając że przemawia w imieniu ZSRR, groził interwencją militarną w krajom Układu Warszawskiego, gdyby te nie podporządkowały się zasadom. Podkreślał przy tym, że nie byłaby to agresja lecz samoobrona przed ingerencją wrogiej ideologii. Jeszcze agresywniej mówił Timmermans!

Nie odpuścimy! (…) To nie jest temat osobisty. Gdy zabieram głos, to mówię w imieniu KE najpierw perorował wiceszef KE. Nie ma takiej opcji, żebyśmy zostawili ten temat, że jest zbyt trudny politycznie. KE wykorzysta każdy instrument, kiedy wchodzi w grę temat podziału władzydodał Timmermans.

Słowom Timmermansa, niczym I Sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka, wtórował Michał Boni TW „Znak”, czym zasłużył sobie na kolejny policzek, jednak tym razem proponuję policzek z zamkniętej pięści.

Dziękuję panu za pańską cierpliwość i gotowość do dialogu z rządzę i obiektywną oceną praworządności w Polsce, jaką pan przedstawił w imieniu całej KE. Nie jest pan sam. Są z panem miliony protestujących Polaków – mówił eurodeputowany Boni.

Działania stosowane przez Unię Europejską są niemalże identyczne jak te, które w 68. roku wypunktował Leonid Breżniew: Wmówić krajom członkowskim, że pod płaszczem ochrony suwerenności, będziemy ją im odbierać. 

W sierpniu 1968, po wielokrotnych upomnieniach chcącej się wyrwać ze szponów komunizmu Czechosłowacji, do naszych południowych sąsiadów wjechały czołgi krajów Układu Warszawskiego i spacyfikowały protestujących. „Wykorzystano wszelkie instrumenty” (czy te słowa nie brzmią znajomo?) do zaprowadzenia „praworządności” w Czechosłowacji. W uzasadnieniu decyzji radziecka „Pravda” z 25 sierpnia 1968 pisała w artykule pt.: Suwerenność i międzynarodowe zobowiązania państw socjalistycznych: (…) państwo socjalistyczne, będące elementem systemu socjalistycznego nie może korzystać ze swej suwerenności w sposób sprzeczny z interesami światowego systemu komunistycznego gdyż osłabienie więzi wewnętrznej systemu socjalistycznego i jego poszczególnych elementów jest niebezpieczne i inne państwa socjalistyczne nie mogą na to patrzeć obojętnie.

Czy wnioski nie nasuwają się same? Unia Europejska stosuje niemal identyczne metody jak te, które stosował Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, a kierowane w naszym kierunku szantaże nie są prywatnym wymysłem Fransa Timmermansa, ale wynikają z fundamentalnych założeń unijnego aparatu. Najwyższy czas, by Polska pozbyła się takich zdrajców jak TW „Znak” oraz na zawsze opuściła Unię Europejską, gdyż unia w obecnym stanie działa na szkodę wciąż nie w pełni suwerennego państwa polskiego.

Źródło: http://wprawo.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *