Marek Jakubiak i Piotr "Liroy" Marzec / Fot. PAP

Koń trojański zadaje ostateczny cios!

Jeszcze kilka miesięcy temu, przed wyborami do europarlamentu, internetowi działacze Ruchu Narodowego i szeroko pojętej Konfederacji wylewali na mnie wiadro pomyj, gdyż miałem czelność przestrzec przed Markiem Jakubiakiem, politykiem o wątpliwej wiarygodności. Browarnik, za którym wciąż ciągnie się parlamentarny smród tj. głosowanie za dofinansowaniem żydowskiego cmentarza i wypłatą emerytur dla żydów, oraz sprzeciw wobec normalizacji prawa do życia, był jednym z liderów koalicji, do której pasował jak garbaty do ściany. W formacji Korwin-Mikkego, Winnickiego i Brauna, u boku swego doradcy Andrzeja Bugajskiego, byłego agenta WSW, przesiedział wiele miesięcy. W tym czasie poznał zakulisową politykę Konfederacji, namieszał i podważył wiarygodność liderów tzw. koalicji pro-polskiej, z którymi miał być „na dobre i na złe”, a którym teraz zadaje ostateczny cios. Co dziś, gdy Jakubiak i Liroy porzucają Konfederację powiedzą ci, którzy jeszcze niedawno, za krytykę konia trojańskiego wylewali na mnie wiadro pomyj?

Andrzej Bugajski
Andrzej Bugajski

Niestety, część Konfederacji nie zniosła sukcesu. Sukces im zaszkodził. W związku z tym zaczęły się różne rzeczy dziać. Dzisiaj mogę spokojnie powiedzieć, że czas już minął i oświadczam, że nie przyjmuję już propozycji Konfederacji na wybory jesienne z uwagi na brak transparentności i choćby dobrej woli – podczas konferencji prasowej prowadzonej przez Artura Zawiszę powiedział Marek Jakubiak.

Browarnik, u boku Artura Zawiszy, który kilka tygodni temu zapewniał mnie, że do niedawna polityk Nowoczesnej, homopropagandysta Jacek Bartyzel powinien znaleźć się w szeregach Konfederacji, oraz obok Piotra „Liroya” Marca, niegdyś ziomka Janusza Palikota, zapowiedział że do jesiennych wyborów idzie pod banderą Federacji, a jego program zawiera się w dwóch słowa: Patriotyzm i Wolność.

PRZECZYTAJ: „Kandydaturę Bartyzela oceniam in plus”. Wywiad z Arturem Zawiszą

Dwaj panowie posłowie są niejako personifikacjami tego programu: Patriotyzm – w tym momencie Zawisza wskazał na Piotra Marca – i wolność – wskazał na byłego członka PZPR, Marka Jakubiaka. Obaj ci ludzie są w 100% wiarygodni w obu tych kluczowych dla życia Polaków dziedzinach.

Podczas konferencji prasowej także muzyk zabrał głos. Podważył zasadność istnienia szerokich koalicji, a to czemu przyglądał się podczas ostatniej kampanii wyborczej określił mianem „politycznej agencji towarzyskiej”. Kto z kim i za ile. Jestem przerażony, bo tu chodzi o konkrety. Jeżeli szanujemy obywateli to w dniu dzisiejszym Federacja Jakubiak-Liroy pokazuje, że szanuje obywateli – powiedział Liroy.

PROSIMY O DROBNĄ DAROWIZNĘ (tutaj) LUB ZAKUP W SKLEPIE (tutaj)

Ostrzegałem przed „politycznym nawróceniem” Marka Jakubiaka i Piotra Marca, którzy przystępując do Konfederacji zaczęli lansować się na niezłomnych patriotów reprezentujących interesy środowiska narodowo-konserwatywnego.  Ostrzegałem przed szerokimi koalicjami po prawej stronie, do których przekonywał m.in. Jakubiak! Wielu dało się na to nabrać. W polityce nie ma nawróceń. Tu panuje koniunkturalizm, a ideowość to naprawdę rzadki okaz. A szerokie koalicje? Środowisko narodowo-konserwatywne nie chce rozmiękczonej polityki. Chce jasny, radykalny przekaz, którego przecież nie zapewnią mu miksy liberałów z narodowcami.

Od dnia przegranych wyborów do europarlamentu z Konfederacji docierają do mnie same złe wiadomości. Tego się spodziewałem i to zapowiadałem. Formacja, w istocie będąca dziwną, nieukierunkowaną politycznie zbitką, zaczęła się rozpadać. Kłótnie, prywatne antagonizmy, wzajemne zrzucanie na siebie winy, wygasające nadzieje na dobry wynik. Nawet gdyby w maju Konfederacja odniosła sukces, to i tak ta formacja nie utrzymałaby się do jesiennych wyborów. Dlaczego? Natężenie megalomanii i przekonania o własnej wyjątkowości w połączeniu z różnorodnością światopoglądów i brakiem ikry zwycięzców, w tej formacji jest tak przerażające, że do jesiennych wyborów koalicja pro-polska, mogłaby przetrwać tylko i wyłącznie na papierze.

Czy odejście Jakubiaka pozwoli Konfederacji powstać z kolan? Wręcz przeciwnie. Na wyrzucenie konia trojańskiego był czas przed majowymi wyborami. Dziś jest za późno! Formacja polityczna, która przez kilka miesięcy lansowała browarnika o wątpliwej przeszłości, a który do idei narodowo-konserwatywnej pasuje jak garbaty do ściany, dziś dla wielu będzie po prostu niewiarygodna.

Mój krótki felieton nie ma na celu wbijać kolejny gwóźdź do trumny Konfederacji. Broń Boże! Tak jak moim zamiarem nie było atakowanie Konfederacji, gdy wiele tygodni temu opublikowałem artykuł o Marku „Koniu Trojańskim” Jakubiaku. Jednak przestańmy mydlić oczy! Konfederacja umiera na naszych oczach, nie ma poparcia polskich rolników, których reprezentuje m.in. Michał Kołodziejczak, lider nowo powstającej partii Prawda, a zwłaszcza nie ma wiarygodności, którą już dawno puściła z dymem.

Polska, środowisko narodowo-konserwatywne zasługuje na reprezentację, ale mogą ją stworzyć tylko nowe elity, nie zaś ci, którzy dają się ograć jak dzieci, a od wyborów do wyborów ponoszą sromotną klęskę. Zasługujemy na formację pozbawioną koniunkturalizmu, z jasnym i radykalnym przekazem. I przyznaję to z bólem serca, Robert Winnicki uwiarygadniający byłego członka PZPR Marka Jakubiaka, ziomka Janusza Palikota czy Janusza Korwin-Mikkego, który zaraz po wyborach do Brukseli kompromitował Konfederację cytując wulgarny wpis o rolnikach tej reprezentacji nam nie zapewni. A szkoda.

Dziś, Marek Jakubiak i jego kompan Piotr Marzec, Konfederacji zadali ostateczny cios. Można było tego uniknąć. Wystarczyło słuchać, tych którzy im dobrze życzą. Teraz żeby Konfederacja powstała z desek, musi się wydarzyć prawdziwy cud.

Przeczytaj także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *