„Adam Andruszkiewicz i brzęk resortowych monet.” Cóż tam, panie, w polskiej polityce? (2.01.2019)

Przeglądu dnia „Cóż tam, panie, w polskiej polityce?” nie było już dawno. Powodem nie było redakcyjne lenistwo czy nasze zniechęcenie do prowadzenia cyklu, który zapoczątkowaliśmy w okresie wakacyjnym 2018. Powód jest prosty: ogrom pracy i brak rąk do pisania na komputerowej klawiaturze. Z Nowym Rokiem 2018 wracamy z przeglądem, który – zważywszy na ogrom informacji, jakie każdego dnia docierają do nas z kraju – wydaje się być iście pożyteczny. Zaczynajmy.

Może to dziwne, ale zaczniemy dzisiaj od pogody, która nie rozpieszcza. W Zachodniopomorskiem poziom wód przekroczył stan alarmowy. Zwłaszcza mowa o miejscowościach: Świnoujście, Kołobrzeg, Darłowo. Zalane są plaże. Trudne warunki na drogach także w innych częściach Polski. Niektórzy nawet stracili prąd, a nawet dachówki znad głowy. Z wychłodzenia zmarły wczoraj dwie osoby. Niektórym zalało piwnice. „Woda ma to do się zbiera i stanowi zagrożenie, a potem spływa” – powiedziałby złotousty Nowosilcow Komorowski. Zatem bez histerii, po prostu „taki mamy klimat”. A tak zupełnie na poważnie. Po prostu zadbajmy o bezpieczeństwo swoje i swoich bliskich.

Premier Mateusz Morawiecki wnioskodawcom zwrócił projekt ustawy dotyczący przemocy domowej. Nie dlatego, że stoi po stronie domowych agresorów, ale po to, by z projektów wyeliminować „wątpliwe zapisy”. Każdy akt przemocy domowej – ten jednorazowy i ten powtarzający się – musi być traktowany stanowczo i jednoznacznie. Ofiary są często zastraszane, dlatego niebieska karta ma bronić praw osoby, którą dotknęła krzywda. Ofiary przemocy muszą czuć, że państwo stoi po ich stronie. To dobra decyzja szefa rządu. Cieszę się, że mogę napisać coś pozytywnego o naszym Krzywoustym.

Adam Andruszkiewicz. W ostatnich dniach poniewierany przez starych kolegów z ONR i Ruchu Narodowego Posada dla Andruszkiewicza? Zero zdziwienia jeśli odbierze nagrodę w postaci 7.5 tys. miesięcznie. Już dawno sprzedał ideę narodową w służbie proimigranckiego, prounijnego i proaborcyjnego PiSu. Z tym, że kariera zbudowana na wazelinie to dosyć płynna konstrukcja. I pomyśleć, że jeszcze w 2016 roku poseł z Podlasia składał interpelacje na prośby narodowych działaczy… To była naprawdę zażyła współpraca. W pewnym momencie coś nagle prysło. Adam dał dyla i pożegnał się z nacjo-kolegami i koleżankami, którym jeszcze niedawno, jako prezes, z otwartą przyłbicą odważnie dowodził. Tak przynajmniej kiedyś o nim mówiono. Ex-prezes Młodzieży Wszechpolskiej, poseł Ruchu Narodowego, Kukiz ’15, Endecji i koła Wolni i Solidarni został bezpartyjny, by móc „zarządzać w ministerstwie cyfryzacji”. Winnicki dziś pisze o wazeliniarstwie. Być może ma rację. Ja bym jednak zastanowił się nad inną sprawą. Czy spotkania szkoleniowe prowadzone przez Młodzież Wszechpolską są skuteczne, skoro lider organizacji ucieka ze środowiska na brzęk monet resortowej sakiewki… Jeśli lider z taką łatwością porzuca swoją macierz, to co z szeregowymi działaczami? Casus Andruszkiewicza przekonuje mnie po raz kolejny, że to nie organizacje i ich szkolenia w pierwszej kolejności kształtują ideowy kręgosłup młodego człowieka. Może to zabrzmi trywialnie, ale to rodzina spełnia funkcję najważniejszej akademii patriotów, dlatego różnymi sposobami próbuje się ją zniszczyć. WIĘCEJ TUTAJ

Nie mam zamiaru bronić Andruszkiewicza, o którym wypowiadałem się już kilkakrotnie. Jednak spoglądając na to, że jego byli koledzy zaatakowali go dopiero w momencie, gdy ten objął stanowisko wiceministra cyfryzacji, odczuwam niesmak. Nie można było napisać o „wazeliniarstwie” Adama jeszcze kilkanaście miesięcy temu, gdy status quo Andruszkiewicza było naprawdę jasne, tylko teraz gdy ten otrzymuje podwyżkę? Przecież można to było zrobić w bardziej odpowiednim momencie. Poza tym, mając na względzie rzetelność dziennikarską, politykowi z Podlasia na łamach naszego portalu pozwolę się wypowiedzieć: Nie trzeba być informatykiem ani programistą, aby pełnić funkcję, którą miałem zaszczyt objąć – mówi w rozmowie z dziennikiem Super Express Adam Andruszkiewicz, nowy wiceminister cyfryzacji. Nie zgadzam się z twierdzeniem, że stanowiska w rożnych resortach mogą obejmować jedynie osoby, która mają wykształcenie kierunkowe. Osobiście nie oczekuję wielkich efektów z pracy Andruszkiewicza w resorcie cyfryzacji. Ale chcę być naiwny. Tak znów chcę się sparzyć na swojej naiwności. Daję mu szansę. Wierzę, że ex-prezes Młodzieży Wszechpolskiej z zakasanymi rękawami zrobi coś pożytecznego na nowym stanowisku. Może Andruszkiewicz nas jeszcze zaskoczy? Nadzieja umiera ostatnia… A jeśli nic z tego to przykryjmy Adama zasłoną milczenia. I tyle.

Już 2 grudnia. Lwia część Polaków wypiła hektolitry kefiru, soku z ogórków kiszonych i wyleczyła się z zespołu dnia następnego. Jedni w Sylwestra bawili się w knajpach, inni na prywatkach czy koncertach, a jeszcze inni przed telewizorami. Zatrzymajmy się przy tych telewizorach. Początek Nowego Roku 2019 okazała się wielkim tryumfem dla prezesa TVP Jacka Kurskiego i jego ekipy. Dziękuję widzom Telewizji Polskiej za wspaniałe zwycięstwo jakie dali #SylwesterMarzeń TVP2. Zeszłoroczny rekord wydawał się nie do pobicia. A jednak udało się: 20:00-01:00 TVP2 śr 6,4mln i pik 7,9 mln o 22:31 Polsat śr 1,75mln, pik 2,5 mln o 22:24 TVN śr. 1,6mln i 2,5mln o 0.00. Zmożony grypą, z syropem w ręku, sam „imprezowałem” przed telewizorem. Może i nie jestem wielkim fanem Boys-ów czy Zenka Martyniuka, ale muszę przyznać, że w porównaniu do Sylwestra z Polsatem i TVN-em, ten z Dwójką był prawdziwą petardą. Oczywiście, znaleźli się i tacy, którzy kpili z Kurskiego, który na scenę w Zakopanem zaprosił gwiazdy disco-polo. Mają prawo do krytyki. Tylko ciekaw tylko jestem czy wybredne „hrabiostwo” oglądało koncert noworoczny z Filharmonii Narodowej, który przecież także nadawała TVP. Domyślam się, że nie… Muszę to napisać: gratulacje dla Jacka Kurskiego.

Jeśli ktoś myśli, że obrońcy komunizmu w Polsce to już wymierający gatunek, to się grubo myli. Komunistyczna wataha ma się naprawdę dobrze. Tym razem doświadczył tego Prezes Stowarzyszenia Klub Sportowy Warta Myszków, Jarosław Sumorowski. Za wydanie kalendarzy ściennych, na których widnieją zdjęcia z transparentami z napisem „Śmierć wrogom Ojczyzny” oraz z przekreślonym sierpem i młotem, został obsmarowany przez lokalnego pismaka z Gazety Myszkowskiej. Jarosław Mazanek – tak brzmi imię i nazwisko lokalnego dziennikarza. Czy tak się nazywa od zawsze? Nie wiem. Publikacja wskazuje, że mógł się nazywać Icek Falzmann albo Abraham Szechter? Ale to w tym miejscu nieistotne. Istotne jest, że prezes klubu piłkarskiego miał spore nieprzyjemności, ponieważ jakiemuś lokalnemu redaktorzynie nie spodobały się antykomunistyczne hasła. Pewnie gdyby na kibicowskich transparentach pojawiły się czerwone gwiazdy i portret komunistycznego wataszki Che Guevary, to Jarek Mazanek przeżyłby intelektualną orgię. Jak widać komunizm wciąż rozmnaża się w naszym kraju niczym bakterie na desce sedesowej. A ja przypominam: „Lepiej być martwym, niż czerwonym!”. OŚWIADCZENIE PREZESA JAROSŁAWA SUMOROWSKIEGO – TUTAJ

Dzisiaj to by było na tyle. Zachęcam do publikowania wszystkich tekstów wPrawo.pl na portalach społecznościowych i dziękuję za wszelkie wsparcie.

Przeczytaj także:

Winnicki, Kukiz i Smarzowski na ukraińskiej liście proskrypcyjnej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *