Julian Kornhauser / Fot. YouTube

Poznajcie „poezję” Juliana Kornhausera. „Bić Żydów krzyczeli, dzielni chłopcy dobijają dziewczynki żydowskie”.

W ramach literackiego dokształcania, a zarazem politycznego uświadamiania, postanowiliśmy opublikować na naszym portalu wiersz niejakiego Juliana Kornhausera, poety, profesora nauk humanistycznych, nauczyciela akademickiego Uniwersytetu Jagiellońskiego, a zarazem teścia prezydenta RP Andrzeja Dudy. Syn Żyda z Krakowa, Jakuba Kornhausera, napisał wiersz o rzekomym polskim antysemityzmie, a konkretnie o tym jak podczas pogromu kieleckiego (lipiec 1946) funkcjonariusze sowieckich aparatów represji, które okupowały Polskę, zamordowali dr. Seweryna Kahane, przewodniczącego Komitetu Żydowskiego. Bić Żydów krzyczeli, Polacy – pisze Kornhauser w swojej polakożerczej „poezji” i imputuje Polakom zezwierzęcony antysemityzm. Dzielni chłopcy z orzełkami na czapkach dobijają dziewczynki żydowskie z walecznej polskiej młodzieży walczącej z sowieckim okupantem kpi Kornhauser. Ciekawi jesteśmy, co by było gdyby teść, albo ojciec Bronisława „Nowosilcowa” Komorowskiego, także wysmarowałby takie dziełko, czy także „polscy patrioci” i „niezależni dziennikarze” nabierali by wody w usta…Bądźmy obiektywni, demaskujmy i potępiajmy antypolonizm wszelkiej maści.

Wiersz o zabiciu doktora Kahane

A jacy to źli ludzie mieszczanie kielczanie,
żeby pana swego, Seweryna Kahane,
zabiliście, chłopi, kamieniami, sztachetami!
Boże że go pożałuj i wszech synów Dawidowych
iże tako marnie zeszli od nierównia swojego!
Chciałci i jego bracia miła królowi służyć
swą chorągiew mieć, ale żołnierze dali go zabić.
Żołnierze, milicjanci, kieleccy rodzice
świętości nie mieli, bezbronne dzieci zatłukli!
Zabiwszy, ulicami powlekli, bić Żydów krzyczeli,
Polacy, kielczanie jako psy kłamacze.
Okrutność śmierci poznali, szkarady posłuchali,
krwią splamili przyjacioły, na bruk ich wyrzucili.
Bóg Polaków zamknięty w obozie, w baraku
drży, gdy dzielni chłopcy z orzełkami na czapkach
dobijają dziewczynki żydowskie, rurkami, na odlew.

Julian Kornhauser – „Kamyk i cień” – str 28, Wydawnictwo a5 – Poznań 1996.

Przeczytaj także:

Senator PiS zawieszony w prawach członka partii za udostępnienie na fb filmu z getta warszawskiego

Przeczytaj także:

Czy prezydent Andrzej Duda wezwał władze Izraela d... Czy kiedykolwiek przedstawiciel polskiej władzy, na izraelskiej ziemi wypowie podobne słowa: Nigdy nie może być, nie tylko wśród polityków, ale także ...
Musicie to przeczytać! Co o nas piszą w żydowskich... Żądam interwencji od polskiej władzy, gdy moja ukochana Ojczyzna jest deprecjonowana na arenie międzynarodowej, mimo iż my, Polacy wyciągamy rękę do p...
Komitet Żydów Amerykańskich z siedzibą w Warszawie... 27 marca organizacja American Jewish Committee (AJC) otworzy swoje biuro w Warszawie. Po Berlinie, Paryżu, Brukseli i Rzymie, będzie to piąta siedziba...

1 komentarz do “Poznajcie „poezję” Juliana Kornhausera. „Bić Żydów krzyczeli, dzielni chłopcy dobijają dziewczynki żydowskie”.

  1. Prawda skrzętnie ukrywana :

    Jednym z najbardziej wstrząsających żydowskich źródeł o udziale Żydów w zagładzie Żydów są wiersze Icchaka Kacenelsona. Z wrażliwością poety, autor w sposób najbardziej bodaj czytelny oddaje koszmar zbrodni dokonanej przez Żydów na Żydach. W poemacie „O bólu mój” będącego częścią zbioru „Pieśni o zamordowanym żydowskim narodzie” znajdujemy takie oto strofy:

    Jam jest ten, który to widział, który przyglądał się z bliska,
    Jak dzieci, żony i mężów, i starców mych siwogłowych
    Niby kamienie i szczapy na wozy oprawca ciskał
    I bił bez cienia litości, lżył nieludzkimi słowy.

    Patrzyłem na to zza okna, widziałem morderców bandy –
    O, Boże, widziałem bijących i bitych, co na śmierć idą…
    I ręce załamywałem ze wstydu… wstydu i hańby –
    Rękoma Żydów zadano śmierć Żydom – bezbronnym Żydom!

    Zdrajcy, co w lśniących cholewach biegli po pustej ulicy
    Jak ze swastyką na czapkach – z tarczą Dawida, szli wściekli
    Z gębą, co słowa im obce kaleczy, butni i dzicy,
    Co nas zrzucali ze schodów, którzy nas z domów wywlekli.

    Co wyrywali drzwi z futryn, gwałtem wdzierali się, łotrzy,
    Z pałką wzniesioną do ciosu – do domów przejętych trwogą.
    Bili nas, gnali starców, pędzili naszych najmłodszych
    Gdzieś na struchlałe ulice. I prosto w twarz pluli Bogu.

    Odnajdywali nas w szafach i wyciągali spod łóżek,
    I klęli: „Ruszać, do diabła, na umschlag, tam miejsce wasze!”
    Wszystkich nas z mieszkań wywlekli, potem szperali w nich dłużej,
    By wziąć ostatnie ubranie, kawałek chleba i kaszę.

    A na ulicy – oszaleć! Popatrz i ścierpnij, bo oto
    Martwa ulica, a jednym krzykiem się stała i grozą –
    Od krańca po kraniec pusta, a pełna, jak nigdy dotąd –
    Wozy! I od rozpaczy, od krzyku ciężko jest wozom…

    W nich Żydzi! Włosy rwą z głowy i załamują ręce.
    Niektórzy milczą – ich cisza jeszcze głośniejszym jest krzykiem.
    Patrzą… Ich wzrok… Czy to jawa? Może zły sen i nic więcej?
    Przy nich żydowska policja – zbiry okrutne i dzikie!

    A z boku – Niemiec z uśmiechem lekkim spogląda na nich,
    Niemiec przystanął z daleka i patrzy – on się nie wtrąca,

    On moim Żydom zadaje śmierć żydowskimi rękami!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *