„Kto prawdę głosi, ten niepokój wszczyna. Zatem szykujcie się na wojnę!” Podsumowanie po rozprawie

W ubiegłą środę zostałem skazany na pół roku ograniczenia wolności za wyrażenie swojego poglądu i skomentowanie skandalicznych działań posłanki Joanny Scheuring-Wielgus. Nazwałem ją „konfidentką, zwolenniczką zabijania (aborcji) i islamizacji”. Nie, nie poszło o „brzytwę”, którą w czasach II wojny światowej golono głowy pro-niemieckim ladacznicom. Nie poszło o art. 255 k.k., ale o 216 k.k., czyli znieważenie. Nie poszło również o prawdę i modlitwę, która jest realnym zagrożeniem dla Diabła. Poszło o prawdę. Bolesną prawdę, z którą musi się liczyć każda osoba publiczna, a zwłaszcza poseł.

Czy wyrok był sprawiedliwy? Wystarczy zadać kilka pytań. Czy kobieta donosząca na Polskę oraz na polskich patriotów takich jak ja czy Stanisław Michalkiewicz jest konfidentką? Czy kobieta, która podpisuje się pod projektem ustawy umożliwiającej mordowanie zdrowych dzieci do dziewiątego miesiąca ciąży jest zwolenniczką zabijania? Czy spoglądając na to co się dzieje na Zachodzie Europy oraz na nienawiść zapisaną w Koranie, posłanka która zaprasza do Polski muzułmanów i większe niebezpieczeństwo widzi w obywatelach Rzeczpospolitej, aniżeli w terrorystach i „uchodźcach” jest zwolenniczką islamizacji czy roztropną strażniczką suwerenności kraju, któremu przyrzekała służyć?

Kilka dni temu po ogłoszeniu wyroku, który jest jawnym podeptaniem wolności słowa, gwarantującej ocenianie i krytykowanie działań poselskich, Aśka która rzekomo walczy w obronie wolności wypowiedzi, odtrąbiła tryumf. Ktoś pomyśli: Niech sobie świętuje, w końcu zwyciężyła podczas rozprawy „niezależnego” sądu. Tylko jak to się ma do słów, które posłanka z Torunia wypowiedziała w marcu 2017 roku: To jak kto nas nazywa i określa jest zupełnie mi obojętne? Nie wiem. Zresztą bez względu na to co plotła „lwica” Ryszarda Petru i tak wyrok w sprawie jest skandaliczny.

Mój wyrok to pierwszy krok na drodze penalizacji niepokornych publicystów, w tym prawicowych dziennikarzy. Niestety wielu z nich zdaje się tego nie dostrzegać, a przecież historia magistra vitae est. Być może wielu z nich nie zdaje sobie sprawy, że poluzowana obroża w końcu się zacieśni, bo hołubiona przez nich partia rządząca za kilka lat odejdzie w zapomnienie. Jarosław Kaczyński nie żyje wiecznie, a bez jego  strategii Prawo i Sprawiedliwość będzie klepało polityczną biedę tak jak to miało miejsce stosunkowo niedawno.

O tym, że moja osoba otwiera spektakl pt. Zgnoić niepokornych, widać także na przykładzie sprzed kilku dni. Gdy dwukrotnie nie wpuszczono mnie do Wielkiej Brytanii, media głównego ścieku perorowały o „prawicowym ekstremiście” zatrzymanym na lotnisku. Prawicowe media tłumaczyły: To przez ten antysemityzm. Nie trzeba było długo czekać, gdy jeden spośród nich, Rafał Ziemkiewicz, podzielił mój los.

Identycznie będzie z karaniem za niepokorne komentarze. A to wszystko w imię zapowiedzianej przez ministra Brudzińskiego walki z „mową nienawiści”, w praktyce będącej zastraszaniem samodzielnie myślącego społeczeństwa. W tej sprawie prawactwo (nie obrażając myślącej prawicy) również obudzi się z ręką w nocniku… Najpierw radykalny Międlar, a potem kolejni miłośnicy dobrych zmian demokracji.

Pół roku ograniczenia wolności… Wyrok jak wyrok. Wezmę łopatę do ręki i pogodzę to z obowiązkami związanymi z codzienną pracą publicystyczną. Najlepiej by było, gdyby wyznaczono mi prace społeczne w niewielkiej miejscowości na Podlasiu. Nawet gdybym nie dostał szpadla, to gołymi rękami rozkopię „miejsce pamięci”, na którym żydowscy „przyjaciele” opluwają Polaków, bezzasadnie imputując naszym przodkom zorganizowaną kolaborację z Niemcami.

Przez cały okres trwania tego żałosnego procesu, podczas którego posłanka Scheuring-Wielgus rozbawiała nas dowcipnymi tekstami o „hejcie i nienawiści”, wielu z Polaków, a nawet Anglików, okazało mi ogromną życzliwość. W tym miejscu chciałbym wszystkim podziękować za każdy miły gest, komentarz, list i obecność podczas procesu. Dziękuję za wsparcie finansowe, które w dużej mierze umożliwiło mi opłacenie profesjonalnego prawnika mec. Przemysława Rychlickiego z Łodzi. Profesjonalnego? I tutaj pojawia się problem. Owszem, profesjonalnym prawnikiem w teorii jest z pewnością. Przecież mec. Rychlicki ukończył wymagane studia, a w centrum Łodzi prowadzi nienaganną pod względem estetycznym kancelarię. Jednak moją sprawę, tak uważam, potraktował po szczeniacku. Czuję się w obowiązku by Państwa o tym poinformować. Jest mi naprawdę wstyd, że adwokat, któremu naprawdę zaufałem, podczas rozprawy apelacyjnej zostawił mnie samego. Nie dotarła nawet aplikantka, którą obiecał przysłać jeszcze kilkanaście godzin przed rozprawą, zaś apelację – zdaniem sądu i innych prawników – napisał „na kolanie”. Jest mi bardzo przykro, że wielu z Was – troszcząc się o moją osobę – pokładało duże nadzieje w moim obrońcy, a ten najzwyczajniej w świecie nas zlekceważył. Jednak o jednym mogę Was zapewnić. Mimo iż nie jestem znawcą prawa, do rozpraw przygotowałem się najlepiej jak potrafię. Czytałem, analizowałem. Krótko mówiąc, wiedziałem na czym stoję. Na marginesie i z przymrużeniem oka dodam, że sąd który mnie skazał kilkakrotnie docenił moją merytorykę, podkreślając że jestem „osobą wybitnie inteligentną”, „doskonale władającą polszczyzną” oraz posiadającą „bardzo wysoki iloraz inteligencji”. Obrosłem w piórka!

Na koniec słowo płynące prosto z serca. Żaden wyrok, kara czy groźby, których po wyroku dostałem dziesiątki, nie odbiorą mi werwy i miłości jaką darzę Boga oraz Polskę, moją Ojczyznę. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że „kto prawdę głosi, ten niepokój wszczyna”… Zatem szykujcie się na prawdziwą wojnę!

Przeczytaj także:

PODPISZ PETYCJĘ do Parlamentu Europejskiego i Komi... W związku z haniebnym apelem Lwowskiej Rady Obwodowej wymuszającej na Polakach odbudowanie pomnika Ukraińskiej Powstańczej Armii w Hruszowicach, ukrai...
Miłość i konfrontacja z nieprzyjacielem (ex-kancle... (J 13, 1-15) Było to przed Świętem Paschy. Jezus, wiedząc, że nadeszła godzina Jego, by przeszedł z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świe...
Andrzej Duda na manowcach! Lewym sierpowym w Polsk... Zdrowy rozsądek podpowiada, że przedstawiciel, a zwłaszcza prezydent kraju winien walczyć z wszelkiego rodzaju nienawiścią wymierzoną we wspólnotę, kt...

5 komentarzy do “„Kto prawdę głosi, ten niepokój wszczyna. Zatem szykujcie się na wojnę!” Podsumowanie po rozprawie

  1. Tak trzymać Jacku…

    Wiersz z dedykacją od emeryta :

    Julian Tuwim
    Czyhanie na Boga

    Kto on zacz – nie wiem, lecz wszędzie Go czuję…
    Błąkamy się po gwiazdach, po wichrach, po ziemi,
    Każdy z nas przeciwnika wiecznie prześladuje
    I ciągleśmy związani myślami tajnemi.

    Nie wiem, czyli w Nim znajdę druha czy też wroga,
    Czy do stóp Mu się rzucę, czy też Go ukorzę,
    Czy na Jego spotkanie ogarnie mną trwoga,
    Czy On mnie się przestraszy, gdy Mu drzwi otworzę.

    Szukamy siebie wzajem… I każdy się troska,
    Każdy się boi wiecznie strasznego spotkania…
    Więc błądzimy, wędrowce… Miasto, lasy, wioska
    Na naszej drodze… Wszędzie te same pytania.

    „Przechodził tu?” – Tak, przeszedł, lecz miał twarz zakrytą.
    „A tu był?” – Kto? – „Ten Tajny”… Idź dalej… nie wiemy…
    „A może tutaj?” – Skrył się pod cmentarną płytą…
    Biegnę!!! Odwalam płytę!… …Grób pusty… grób niemy…

    I tak lata już chodzę, i szukam bez celu…
    A wiem, że i On, Straszny, szuka mnie… zlękniony…
    Że i On, przeczuwany, pytał o mnie wielu
    I przebiegł nadaremno wszystkie świata strony…

    Ale dziś, jak szpieg nędzny, wyśledziłem skrycie,
    Że będzie tu przechodził… Więc się przyczaiłem,
    Czekam… Albo mu oddam wszystko, całe życie,
    Albo Go przeklnę za to, że życie strwoniłem…

    Wypadnę nań znienacka! Z twarzy Mu zasłonę
    Zedrę! Zobaczę, kto On – i On mnie zobaczy!
    Staniemy twarz przy twarzy… Oczy spłomienione
    Rzucimy sobie wzajem – w szczęściu lub rozpaczy!

    Czyham!!! Będzie przechodził… już słyszę krok cichy…
    Iść z Nim razem? Nie!!! Ktoś z nas zdobędzie dziś władzę:
    Albo za Nim podążę, jak niewolnik lichy,
    Albo, jak mocarz władny – sam Go poprowadzę!

    1 XI 1914

  2. Premier Izraela jest umoczony i będzie skompromitowany, razem z państwowym antypolonizmem.
    Podejrzenia pod adresem premiera dotyczą szemranych darowizn. Szef izraelskiego rządu miał przyjąć około miliona euro od francuskiego biznesmena Arnaud Mimrana, który obecnie przebywa w areszcie w związku z przestępstwami podatkowymi – pisze dziennik „Haaretz”.Mimran miał zeznać, że przekazał pieniądze Netanjahu podczas kampanii wyborczej siedem lat temu. Polityk zapewnia, że nie przyjął wówczas darowizny. Przyznaje jednak, że otrzymał w przeszłości od Francuza 40 tys. dolarów, ale – jak podkreśla – nie pełnił wówczas żadnej funkcji publicznej.
    Licytacja nienawiści Izraelskich polityków do Polski obliczona jest na zarażenie nas nienawiścią by usprawiedliwić własną. Wszelki antysemityzm a’la Rybak będzie antysemityzmem za szekle i srebrniki. Stąd dobry pomysł z ta komisją. Prawda historyczna to nokaut dla Żydów, tak jak tłumaczenie Talmudu z polskiego na angielski. Dialog episkopatu z Żydami okazał się poniżającym monologiem. Wystarczy tylko zachować zimna krew i nie dać się sprowokować i nie dać się wrzucić do worka z antysemitami i nazistami. Szczęść Boże!

  3. Polecam wywiad minister edukacji Izraela!
    Zadzwonił do mnie ówczesny premier i poprosił mnie o coś nietypowego. Prezydent Polski Lech Kaczyński składa wizytę w Izraelu i chce spotkać się z ministrem Edukacji. Zgodnie z tradycją przywódcy odwiedzający Izrael spotykają się z szefem rzadu, prezydentem, ministrem spraw zagranicznych albo obrony ale nie odwiedzają biura ministra Edukacji. Kaczyński nalegał, dążył do tego spotkania, i nie miało to być spotkanie kurtuazyjne ale chciał długiej wnikliwej rozmowy. Proszono mnie żebym zarezerwowała dla Niego aż dwie godziny. Kaczyński wszedł do mojego biura szybkim krokiem. Niski mężczyzna, zdeterminowany, z siwymi włosami i płonącymi oczyma. Ukłonił się lekko i usiadł. Byłam zaintrygowana.

    – Co pani wie o historii Żydów w Polsce – zapytał. – Tysiąc lat wspólnej historii żydowsko – polskiej, co pani wie o tym? –
    Prawdę mówiąc wiem dużo o końcu, a mało o początku – odpowiedziałam z wahaniem. – Powiem pani… – powiedział, i rozpoczął szczegółową i fascynującą lekcję historii. – Dlaczego przed wojną było tak wielu Żydów w Polsce? – zapytał. Nie czekał na odpowiedź. – Polacy zaakceptowali Żydów i przyznali im prawa, których nie mieli w innych krajach; W Polsce były miasta i miasteczka, w których Żydzi stanowili większość; Naród polski nie uważał Żydów za wrogów. Nie neguję tego, co wydarzyło się w obozach zagłady, ale trzeba pamiętać, że gdyby naziści nie doszli do władzy w Niemczech, nie byłoby w Polsce obozów koncentracyjnych. Polacy nigdy nie dążyli do eksterminacji Żydów. Naziści nas okupowali, Polskę rozszarpali na strzępy. Moi rodzice byli członkami polskiego podziemia – co pani wie o polskim oporze przeciwko nazistom? Co pani wie o powstaniu w Warszawie? Co pani wie o prześladowaniu polskiej inteligencji? Co pani wie o zniszczeniu Starego Miasta w Warszawie? Zniszczyli ją doszczętnie, Nie zostawili w nim kamienia na kamieniu.

    – Nie mówię, że wszyscy byliśmy sprawiedliwi. Byliśmy narodem okupowanym, Polacy przegrywali bitwę po bitwie, w II wojnie światowej zginęło sześć milionów Polaków, z czego połowę stanowili Żydzi. Cała ludność polska ucierpiała z powodu niemieckiej okupacji, Polacy zostali wypędzeni ze swoich domów, setki tysięcy wysłano do Niemiec na przymusową pracę, wielu z nich nie wróciło. Nie usprawiedliwia to współpracy z nazistami, nawet zabijania jednego człowieka! Rozumiem ten straszny ból i silne pragnienie, aby nie zapomnieć o tym co się wydarzyło – powiedział Kaczyński – ale Niemcom wybaczyliście. Przebaczyliście im, ponieważ mieli pieniądze, aby Wam zapłacić, kupili Wasze przebaczenie za pieniądze. My byliśmy biedni, żyliśmy pod rządami Sowietów, więc nie mogliśmy Wam nic zaoferować, a wy w sposób cyniczny podjęliście decyzję obarczyć właśnie nas winą. Wysyłacie swoich uczniów do Polski, chodzą po naszych ulicach, machają izraelskimi flagami, zioną nienawiścią i strachem, patrzą na nas jak gdyby zobaczyli diabła, a potem udają się do Berlina, aby tam się bawić . I oni są szczęśliwi w Berlinie, siedzą w kawiarniach niedaleko siedziby Gestapo i czują się komfortowo. W Niemczech widzą kulturę i sztukę, u nas widzą tylko martwe ciała.

    – To wy piszecie historię na nowo – podniósł głos nagle, wyglądał na wyczerpanego i rozgniewanego. – Celowo chcecie rozmyć różnicę między wstrząsającymi świadectwami o Polakach, którzy mordowali i masakrowali Żydów, a faktem, iż naród polski i ówczesny rząd Polski nigdy nie wypowiedział wojny przeciwko Żydom ani ich eksterminacji – polityka eksterminacji była oficjalną niemiecką polityką. Szanuję i rozumiem ból ofiar, ale my także byliśmy ofiarami. Polska była okupowana, została podzielona, przechodziła z rąk do rąk. Teraz Polska jest niepodległym krajem, a ona (Polska) napisze swoją historię jeszcze raz, jak to przystało na wolny naród.”

    (To był fragment – opublikowanej 3 dni temu w izraelskiej prasie – relacji byłej minister edukacji Izraela, Juli Tamir, przetłumaczony przez Ramiego Mahameeda)

    Błędy, które w swojej karierze politycznej popełniał Lech Kaczyński, wynikały głównie z jego naiwności. Był po prostu, po staroświecku, staromodnie – dobrym człowiekiem. A dobro bardzo często idzie w parze z naiwnością. Wierzył w ludzi, ufał im, wierzył w ich dobre intencje, oni to wykorzystywali, więc wściekał się, a potem… wierzył w nich znowu. Nie potrafił inaczej. Nie potrafił przyjąć punktu widzenia zakładającego, że otaczają go w dużej mierze bezduszne skurwysyny bez krzty honoru, gotowe dla własnej korzyści sprzedać ojca i matkę.

    Nabrał się na wielu ludzi. Uwierzył w dobre zamiary Wałęsy, Tuska, Unii Europejskiej. Niektóre błędy zdążył przed śmiercią zrozumieć, niektórych nie.

    Mimo swojej naiwności i wynikających z niej błędów, ten niski facet był wielkim człowiekiem.

    Któremu te wszystkie Tuski, Schetyny, Michniki i Lisy nie dorastały do pięt. Mimo że za nimi stały ogromne pieniądze, machiny propagandowe i grupy ludzi o nieograniczonych wpływach.

    Za nim – tylko prawda.

    Żył dla niej.

    I dla niej umarł.
    http://www.eioba.pl/a/5nk8/pewnego-dnia-kiedy-jeszcze-bylam-ministrem

  4. Musze napisac,ze podobnie zostalem potraktowany przez prawnika.Nagminna praktyka adwokatow.Obiecuja zlote gory.Usmiechnieci w momecie kiedy biora kase.Wyksztalceni w oszukiwaniu klienta.Nieodpowiedzialni i nastawieni na zysk.Wiedza doskonale,ze nas oszukuja dajac nam nadzieje.To jedna sitwa.Jestesmy dla nich dojna krowa.Doszedlem do wniosku,ze lepiej bronic sie na wlasny rachunek.Wystarczy przetrzepac prawo w prawo i lewo.Zalapac pewne niuansy prawa i tyle.Zycze powodzenia i sily bo takich skarbow jak Ty potrzebuje Polska.Jestes przykladem za ktorym pojda nastepni odwazni mlodzi ludzie.Na starych dwulicowych grzybow nie ma co liczyc .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *