„Cytując Talmud robi z nas oprawców.” B’nai B’rith idzie ze mną na wojnę. Są jak zorganizowana grupa przestępcza!

Okazuje się, że nieźle musiałem zajść za skórę wiadomej społeczności, skoro próbuje się za mnie zabrać owiana mrokiem tajemnic najstarsza żydowska loża masońska B’nai B’rith. Organizacja, której do 2012 roku wiceprzewodniczącym był zwolennik kazirodztwa Jan Hartman, złożyła do prokuratury raport będący owocem kilkumiesięcznego śledzenia mojej działalności. Członkowie loży B’nai B’rith uznali, że demaskacja antypolonizmu i antychrystianizmu oraz sprzeciw wobec „deptania Chrystusowego krzyża” to antysemityzm. Co więcej, sugerują, że talmudyczna nienawiść to jakiś nieprzeciętny wymiar „żydowskiego personalizmu”. Być może wielu zaskakuje żydowska buta. Tylko czego możemy oczekiwać od organizacji, która jeszcze niedawno była traktowana na równi ze zorganizowanymi grupami przestępczymi?

Członkowie żydowskiej organizacji przez wiele miesięcy rejestrowali i analizowali moją działalność publicystyczną i społeczną. Jak donieśli zaprzyjaźnionej „Gazecie Wyborczej”, śledzili moje internetowej wpisy, filmy, artykuły oraz wypowiedzi w czasie manifestacji. Na tej podstawie sporządzili kilkudziesięciostronicowy raport, który złożyli w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Żoliborz. Pracownikom Michnika skarżą się, że prokuratura na ich raport jeszcze nie odpowiedziała.

Festiwal hipokryzji

Jak wynika z relacji członka B’nai B’rith przedstawionej w „Gazecie Wyborczej” najbardziej boli ich fakt upubliczniania przeze mnie cytatów z Talmudu, który jeszcze kilkadziesiąt lat temu dla zwykłego polskiego obywatela był księgą zupełnie nieznaną. W okresie dwudziestolecia międzywojennego Talmud został przetłumaczony na język polski przez ratującego żydów z warszawskiego getta ks. Stanisława Trzeciaka oraz ks. Justyna Pranajtisa. Za upublicznienie talmudycznej ksenofobii kapłani natychmiast zostali okrzyknięci „antysemitami”.

Nie mogliśmy nie zareagować na medialno-propagandową działalność Jacka Międlara, w której nawołuje wręcz do przemocy wobec Żydów. W swoich publikacjach cytuje na przykład fragmenty Talmudu, którego po pierwsze – nie rozumie, a po drugie – wyrywa je z kontekstu. Odwraca też role kata i ofiary, w tej pierwszej obsadzając Żydów, choć to oni przecież zwykle byli i są prześladowani. Robi z nas oprawców, którym wpaja się rzekomą nienawiść do gojów. To niegodziwe i obrzydliwe. Ale przede wszystkim nieprawdziwe – powiedział „Gazecie Wyborczej” Henryk Kozłowski z loży B’nai B’rith.

Księga nienawiści

Bazując na nieświadomości polskiego społeczeństwa w zakresie Talmudu, Kozłowski próbuje zaprzeczyć faktom świadczącym o tym, że spisana w pierwszych wiekach naszej ery żydowska księga – będąca infernalną interpretacją Starego Testamentu – to jedna z najbardziej ksenofobicznych ksiąg, jakie kiedykolwiek powstały w historii ludzkości. Kierowany słowami Talmudu mówiącymi, że Żydzi mogą użyć kłamstw („wybiegów”) by oszukać goja (Baba Kamma 113a), Kozłowski próbuje z Polaków zrobić durni i wmówić im, że nienawiść do chrześcijan jest miłością. Aby nie być gołosłownym w tym miejscu pozwolę sobie zacytować kilka najbardziej soczystych cytatów z żydowskiej księgi nienawiści. Czy poniższe słowa są oznaką personalizmu? Ocenicie Państwo sami.

Jeżeli poganin (nie-Żyd) uderza Żyda, goj musi być zabity. Uderzyć Żyda to jest to samo, co uderzyć Boga (Sanhedrynu 58b).
Spożywanie posiłku wraz z gojem jest jak jedzenie z psem (Tosapoth, Jebamoth 94b).
Żyd nie musi zapłacić gojowi zapłaty, której był mu winny za pracę (Sanhedrynu 57a).
Jeżeli Żyd znajduje przedmiot zgubiony przez goja („pogański”), to nie musi on być zwrócony. (Baba Mezia 24a).
Kiedy Żyd zamorduje goja nie będzie żadnej kary śmierci. Jak Żyd okradnie goja, może sobie zatrzymać (Sanhedrynu 57a).
Goje są poza ochroną prawa i Bóg „wystawił ich pieniądze Izraelowi” (Baba Kamma 37b).
Wszystkie nieżydowskie dzieci są zwierzętami (Yebamoth 98a).
Goje wolą seks z krowami (Abodah Zarah 22a.22b).
Ona [Maryja – przyp. JM] która była potomkinią książąt i gubernatorów, uprawiała nierząd ze stolarzami (Sanhedrynu 106a).
Jezus gotuje się w „gorącym ekskremencie” (Gittin 57a).
Chrześcijanie i inni, którzy odrzucają Talmud, pójdą do diabła i będą ukarani na wszystkie pokolenia (Rosz Hashanah 17a).
Ci, którzy przeczytali Nowy Testament nie będą mieć żadnego udziału w przyszłym świecie (Sanhedrynu 90a).

Przemoc

Dla pewności podkreślę. Powyższe słowa nie mają nic wspólnego z miłością, ale są przesączone antychrystianizmem, nienawiścią i skrajną ksenofobią. Nie są to cytaty z „Gazety Wyborczej” czy „New York Times”. To cytaty z najważniejszej żydowskiej księgi zwanej Talmudem, która dla starozakonników jest przewodnikiem życia. Nie będę w tym miejscu udowadniał, jak powyższe słowa są realizowane w praktyce. Zresztą czyniłem to już wiele razy w publikacjach oraz filmach. Przyjrzyjmy się sofistycznym manipulacjom Henryka Kozłowskiego, które już same w sobie zasługują na potępienie. Jak wielkim trzeba być cynikiem, żeby próbować wmówić polskiemu społeczeństwu, iż skrajnie fundamentalistyczne słowa są jakimś nietuzinkowym żydowskim personalizmem? Jak bardzo trzeba być wyzutym z moralności, by próbować wmówić Polakom, że walcząc z talmudyczną przemocą jestem propagatorem nienawiści, a nie jest tej nienawiści propagatorem społeczność, która w swym życiu kieruje się ksenofobicznymi wskazówkami? Skąd bierze się ta buta?

Kochamy gojów?

Robi z nas oprawców, którym wpaja się rzekomą nienawiść do gojów. To niegodziwe i obrzydliwe. Ale przede wszystkim nieprawdziwepowiedział o mnie Kozłowski. To kolejna obrzydliwa manipulacja członka B’nai B’rith. Kto robi z żydów oprawców? Czy ja poprzez cytowanie ich księgi, czy ich przodkowie wbijając im do głowy, że „goja można okradać” oraz – jak kilka lat temu mówił rabin Owadia Josef – że „chrześcijanie są jak bydło pociągowe”? Poza tym, gdyby rozmówcy Wyborczej naprawdę zależało na oczyszczeniu się z nienawiści Talmudu, nie mydliłby Polakom oczu stosując tzw. „trik antysemityzmu”, nie bredziłby o jakiejś „niegodziwości” i „obrzydliwości”, której doszukuje się w cytowaniu ich księgi, ale powiedziałby jasno: Kochamy chrześcijan i nie chcemy mieć nic wspólnego z pełnymi ksenofobii fragmentami zawartymi w Talmudzie. Dlaczego tego nie zrobił? Czyżby kłamstwo tak wielkiego kalibru nie przeszło mu przez usta? Kto wie, możliwe że powód jest jeszcze bardziej drastyczny?

Kocham czy nienawidzę?

Ja nie mam oporów, by powiedzieć, że miłością ewangeliczną darzę każdego człowieka. Nie mam problemów by wyznać, że zrobię co w mojej mocy, by uchronić każdego żyda od nienawiści, którą – co stwierdzam ze smutkiem – do niewyobrażalnych rozmiarów wyhodowali ich bliscy. Nie widzę kłopotu w tym, by każdemu człowiekowi, bez względu na przekonania życzyć wszystkiego dobrego, a zwłaszcza błogoławieństwa. Dlaczego tego nie może uczynić członek B’nai B’rith? Czy nie jest zastanawiające, że podobne słowa nie padają ze strony przedstawiciela żydo-masońskiej loży w Polsce? Tak, żydo-masońskiej. I nie bójmy się tego określenia, które przez lata, w myśl „Erystyki” Artura Schopenhauera próbowano sprowadzić ad absurdum. Spoglądając na brednie Henryka Kozłowskiego rodzi się poważne pytanie, na które próbuje sobie odpowiedzieć niejeden Polak: Czym jest i skąd się wzięła żydomasońska loża B’anai B’rith? Już tłumaczę.

B’nai B’rith jako organizacja przestępcza

Żydowska, międzynarodowa organizacja działająca w Polsce pod nazwą Żydowskie Stowarzyszenie B’nai B’rith w Rzeczypospolitej Polskiej (B’nai B’rith – Loża Polin) została założona w Polsce w 1922 roku. Jej nazwa wywodzi się z języka hebrajskiego i oznacza „Synowie Przymierza”. Szesnaście lat później, 22 listopada 1938 r. dekretem Prezydenta Rzeczypospolitej Ignacego Mościckiego rozwiązującym wszystkie organizacje masońskie w Polsce, B’nai B’rith zostało w Polsce zdelegaizowane. Zrzeszenia wolnomularskie (masońskie) uznaje się za rozwiązane z mocy samego prawa – zapisano w dekrecie prezydenta Mościckiego.

Dekret prezydenta Ignacego Mościckiego – delegalizacja masonerii (22 listopada 1938)Dekret prezydenta Ignacego Mościckiego – delegalizacja masonerii (22 listopada 1938) – PRZECZYTAJ

Jak wskazuje mecenas Jarosław Litwin dekret prezydenta Mościckiego przestał obowiązywać dopiero 1 stycznia 1970 r. Czyli aż do 1970 r., nawet reżim komunistyczny uznawał loże masońskie za zagrożenie dla funkcjonowania państwa, zaś przynależność do nich i ich popieranie było przestępstwem zagrożonym karą więzienia do lat 5 oraz grzywną. Kto bierze udział w związku wolnomularskim lub działalność takiego związku popiera, podlega karze więzienia do lat 5 i grzywny – czytamy w art. 2 dekretu Prezydenta RP z 1938 roku. Takie przestępstwo można porównać do udziału w zorganizowanej grupie przestępczej (258 §1 k.k.), za co aktualnie grozi taka sama kara, jak niegdyś za partycypację w wolnomularstwie.

Reaktywacja żydomasonerii w Polsce

Niestety, takiej roztropności, jakiej nie brakowało prezydentowi Ignacemu Mościckiemu, zabrakło ś.p. prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. Po niemal 70 latach formalnej nieobecności żydowską lożę reaktywował prezydent RP Lech Kaczyński i obecnie funkcjonuje ona jako stowarzyszenie B’nai B’rith – loża Polin.

Po dzień dzisiejszy, członkowie żydowskiej loży z różnych powodów, a najczęściej jest nim strach przed utratą wpływów w różnych instytucjach, w tym w Kościele, nie chcą publicznie przyznać, że ich organizacja zalicza się do masonerii. Na ich nieszczęście potwierdził to sam prezydent RP Ignacy Mościcki oraz współzałożyciel B’nai B’rith w Polsce, którego w książce pt. „Wolnomularstwo w II Rzeczpospolitej” zacytował Leon Chajn: Zakon nasz powstał w Ameryce jako pewna secesja zakonu wolnomularskiego.

Potępienie

Organizacja, której godłem jest siedmioramienny świecznik, a jego hasłem jest „dobroczynność, miłość bratnia i zgoda”, co automatycznie przywołuje w pamięci hasła Rewolucji Francuskiej, która doprowadziła do rozlewu hektolitrów niewinnej, chrześcijańskiej krwi, z całą mocą została potępiona przez przedstwicieli Kościoła katolickiego. Uczynił to papież Klemens XII w bulli „In eminenti apostolatus speculo” (1738), papież Leon XIII w encyklice „Humanum genus” (1884), w okresie pontyfikatu Piusa XII czyniła to Kongregacja Świętego Oficjum oraz św. Maksymilian Maria Kolbe, którego świętość próbuje się ograniczyć do oddania życia w obozie koncentracyjnym, pomijając fakt, że święty franciszkanin niestrudzenie walczył z talmudyczną nienawiścią i masonerią.

Nowy Porządek Świata

Masońska organizacja B’nai B’rith jako pryncypium ma w swojej tradycji zapisaną walkę z wartościami chrześcijańskimi w celu zaprowadzenia Nowego Porządku Świata, o czym można przeczytać w pracy ks. Michała Poradowskiego pt. „Nowy światowy ład”: Niniejsza broszura stara się przypomnieć, jak ów Nowy Światowy Ład był już realizowany w ramach Imperium Brytyjskiego i jakie to organizacje i stowarzyszenia angielskie brały w tym udział, a w szczególności The British Israel, Rhodes Scholars i Fabian Society. Wszystkie trzy najściślej związane z masonerią i z interesami światowego żydostwa, które obecnie jest reprezentowane bardziej przez B’nai B’rith.

O tym, że ksiądz Paradowski mówił prawdę, zaświadczył sam były prezes stowarzyszenia B’nai B’rith w Polsce, Jarosław Szczepański, próbując przekonać Polaków o dobru płynącym z islamskiej migracji, a w konsekwencji multikulturalizmu, który w myśl kulturowego marksizmu tworzy idealny grunt do zbudowania nowego ładu na świecie. Sprawę komentuje ś.p. prof. Bogusław Wolniewicz, do którego wykładu w tym miejscu odsyłam (OBEJRZYJ).

Zapluć NSZ

Ponadto żydowska loża B’nai B’rith z wyjątkowym obrzydzeniem odnosi się do największych bohaterów powojennej Polski – żołnierzy podziemia niepodległościowego. Pod koniec września bieżącego roku prezes B’nai B’rith w Polsce Sergiusz Kowalski wystosował list do marszałka Marka Kuchcińskiego, w którym sprzeciwił się honorowaniu żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych imputując Brygadzie Świętokrzyskiej „współpracę w gestapo”. Czy w taki sposób postąpiłaby organizacja przyjaźnie nastawiona do Polski i dumna z bohaterstwa Żołnierzy Wyklętych, czy też raczej organizacja zasługującą na natychmiastową delegalizację?

Widzieć więcej – zdemaskować zło

Dziesiątki razy powtarzałem, że chrześcijanie, których pod względem doktryny moralnej od żydów dzielą lata świetlne, nie mogą sobie pozwolić na jakąkolwiek nienawiść wymierzoną w kierunku drugiego człowieka. Ale naszym zadaniem, a zarazem obowiązkiem, jest walka z grzechem i chorymi ideologiami, do których siłą rzeczy należy zaliczyć pełen nienawiści talmudyzm. Zdaję sobie sprawię, że środowiska żydowskie obawiają się, iż coraz więcej Polaków zaczyna przecierać oczy ze zdumienia i dostrzegać, jak wielkie zło tkwi w doktrynie żydowskich szowinistów oraz polonofobicznej B’nai B’rith. Prawdę mówiąc, z jednej strony mam głęboko w nosie idiotyczne raporty niegdyś przestępczej żydowskiej masonerii w mojej sprawie, a z drugiej strony liczę, że sprawa jeszcze bardziej zostanie rozdmuchana medialnie, bo w ten sposób jeszcze większa rzesza Polaków dowie się jakie metody stosuje żydowska loża B’nai B’rith w Polsce oraz jak niewiele jest personalizmu w żydowskim Talmudzie. Ponadto, nie mam się czego obawiać, ponieważ wiem, że po stronie walczących ze złem i talmudyczną ksenofobią stoi nie byle kto, a Jezus Chrystus – Zbawiciel, który zdaniem autorów księgi ksenofobii „gotuje się w gorącym ekskremencie”. Prawda wychodzi na jaw, a żydowska buta, będąca owocem przeraźliwego strachu, jest dobrym zwiastunem, iż Polacy powoli powstają z kolan.

PRZECZYTAJ: Jak żydzi pomagali Niemcom mordować żydów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *