Lobbing Scheuring-Wielgus czy czysty przypadek? Firma jej męża w „nowoczesny” sposób przytula 600 tys. zł za projekt rewitalizacji miasta

Firma męża Joanny Scheuring-Wielgus, Piotra Wielgus dostała prawie 600 tysięcy złotych na przygotowanie projektu rewitalizacji śródmieścia Włocławka. Nie byłoby w tym żadnego problemu, gdyby taki projekt był racjonalny i nie leżał już w szufladzie włocławskich urzędników. Ponadto, bardzo możliwe, że sprawa „rewitalizacja” to polityczna ustawka, w którą może być zaangażowana posłanka Nowoczesnej.

W ubiegłym tygodniu w Urzędzie Miasta Włocławka odbyło się spotkanie otwarte dla mieszkańców miasta. Na spotkanie przybyło 50 osób: 10 fachowców z Torunia, 15 urzędników, a reszta to fani prezydenta Włocławka Marka Wojtkowskiego. Tak, brzmi komicznie, niczym z czasów głębokiego PRL-u, ale nie o tym teraz. Spotkanie było swoistym podsumowaniem wielomiesięcznego procesu projektowania rewitalizacji śródmieścia we Włocławku. W drugiej części spotkania debatowali „mieszkańcy” miasta, utwierdzając w przekonaniu prezydenta Wojtkowskiego o słuszności projektu, który został zaprezentowany w pierwszej części plenum. Paweł Kołach z Pracowni Zrównoważonego Rozwoju w Toruniu zaprezentował kompletnie irracjonalny projekt, który śmiało można go porównać do projektu rewitalizacji Białegostoku, który w 2006 zaprezentował kandydat na prezydenta miasta Krzysztof Kononowicz.

Uważamy, że wszystkie ulice w śródmieściu należy zmienić – powiedział Paweł Kołacz.

Kołacz mówił o potrzebie stawianie ławeczek na terenie śródmieścia, ale – jak podkreślał – nie byłyby to zwykłe ławeczki.

Istnieje potrzeba stworzenia stałych miejsc do siedzenia. Wielu i różnorodnych. W cieniu, dla dorosłych, dla dzieci, dla dużych… Dla seniorów ławka musi być wyższa czy niższa? Wyższa, oczywiście. Senior nie usiądzie na ławce, która pasuje dziecku. Muszą być dwie odrębne ławki – pytał przedstawiciel firmy małżonka Joanny Scheuring-Wielgus.

Zaproponował również by w mieście postawić Centrum Kultury Romskiej, skupić się na „filozofii tańczenia i leżenie”, mieszkańców uczyć spacerowania, organizować festiwale parasolek, a z placu Wolności uczynić park Wolności, czyli w centrum miasta posadzić 500 wielkich drzew. Zaproponował również, by w centrum Włocławka skonstruować tzw. poldery wodne, takie jak Chińczycy budują na polach ryżowych po to, żeby zatrzymać wodę i regulować gospodarkę wodną. Z jednej strony Kołacz mówił o mieście przyjaznym dla przedsiębiorców, a z drugiej twierdził, że ze śródmieścia należy pozbyć się samochodów. Jak pogodzić jedno z drugim? Biorąc pod uwagę chaos i idiotyczne pomysły rodem z godziny wychowawczej w „ogólniaku”, można mieć jedynie nadzieję, że projekt wart niemal 600 tysięcy złotych nie zostanie zrealizowany. Ale i tak pieniądze zostały wyrzucone w błoto.

RELACJA ZE SPOTKANIA ORAZ KOMENTARZ REDAKTORA MACIEJA MACIAKA

Koordynatorem całego projektu jest małżonek Joanny Scheuring-Wielgus, Piotr Wielgus, pomysłodawca, fundator i jeden z założycieli Pracowni Zrównoważonego Rozwoju, która projektem się zajmuje. Człowiek, który nie ma żadnego wykształcenia z dziedziny architektury, ale mimo to zajmuje się „projektowaniem przestrzeni”, a w przeszłości zajmował się gazem łupkowym. Politycznie, Wielgus to były działacz skrajnie lewicowej partii Zieloni 2004 oraz współtwórca struktur partyjnych Nowoczesnej w województwie kujawsko-pomorskim. Teraz zajmuje się rewitalizacją miast. Czyli czym dokładnie? Jak podpowiada rozsądek rewitalizacja, a konkretnie plany rewitalizacji to bicie piany i zdobywanie łatwych pieniędzy na irracjonalnych projektach. Przykład Włocławka tym bardziej dobitnie o tym przekonuje, ponieważ – według informatora-urzędnika – projekt rewitalizacji śródmieścia Włocławka leży w szufladzie od dobrych 7 lat. Zatem skąd wziął się mający mizerne doświadczenie w branży mąż posłanki Nowoczesnej? Kto pozwolił, żeby pieniądze mieszkańców powiatu włocławskiego w wysokości ponad 600 tysięcy złotych zostały wyrzucone w błoto? Bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że wyrzucenie ponad pół miliona złotych na bezsensowny projekt jest defraudacją pieniędzy podatników.

Ciężko nie dopatrzyć się tutaj podłoża politycznego. W przyszłym roku odbywają się wybory samorządowe, a prezydent Włocławka Marek Wojtkowski ma mizerne poparcie mieszkańców. Po mieście krąży ciekawa anegdotka, gdy prezydent Wojtkowski w rozmowie z mieszkańcami zapewnił, że „obietnic wyborczych w pierwszej kadencji nie zrealizuje po to, by wybrano go w drugiej kadencji, a wtedy na pewno to uczyni”. Wojtkowski to polityk Platformy Obywatelskiej, który w starciu z poważnym kontrkandydatem na fotel prezydenta miasta np. z Nowoczesnej, po prostu może nie mieć szans. W starciu z kandydatem z Prawa i Sprawiedliwości oraz z Nowoczesnej mógłby odpaść z pierwszej turze. Decyzję o tym czy ktoś będzie startował na prezydenta z ramienia Nowoczesnej na stanowisko prezydenta Włocławka czy nie, w praktyce podejmuje szefowa partii na terenie kujawsko-pomorskim Joanna Scheuring-Wielgus. Spoglądając na infantylne pomysły Pracowni Zrównoważonego Rozwoju, która za 600 tysięcy złotych płodzi projekt, który od siedmiu lat leży w szufladzie Urzędu Miasta Włocławka, sugeruje że sprawa ma głębszy wymiar. Rodzi się pytanie, czy Marek Wojtkowski nie wykupił u państwa Wielgusów poparcia Nowoczesnej i zapewnienia, że w 2018 roku partia Petru nie wystawi poważnego kontrkandydata na prezydenta miasta Włocławka. Przecież doskonale wiemy, że elektorat PO i Nowoczesnej jest bardzo podobny i tylko poważny polityk Nowoczesnej może Wojtkowskiemu szansę na drugą kadencję.

Sprawa wydaje się rzucać nowe światło na posłankę Nowoczesnej, która być może w tej sprawie odsłoni się nie jako infantylny polityk, ale jako łasa na pieniądze i przekupna kobieta. Piszę być może, ponieważ w tej sprawie nie ma jeszcze niepodważalnych dowodów, ale również nie mam wątpliwości, że to temat którym powinna zająć się Naczelna Izba Kontroli. NIK winien przyglądnąć się jak w „nowoczesny” sposób firma Piotra Wielgusa zainkasowała 600 tysięcy złotych oraz czy w sprawie nie lobbowała znana ze skandalicznych wypowiedzi posłanka Nowoczesnej.

Nasza czujność jest uśpiona informacjami z zakresu polityki światowej i ogólnopolskiej. Patrzymy na ręce parlamentarzystów, którzy w pojedynkę mają niewielki wpływ na kształt polityki w naszych miastach, a nie patrzymy na ręce samorządowców, którzy naszymi pieniędzmi szastają w najlepsze bez opamiętania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *