J.Międlar vs J. Scheuring-Wielgus – drugie starcie czy kolejny kabaret? „Kiedyś dla niej była brzytwa. Dzisiaj prawda i modlitwa”

Dwa razy miałem nieprzyjemność na żywo spotkać Joannę Scheuring-Wielgus. Raz, gdy przyjechała do Wojewódzkiej Komendy Policji we Wrocławiu na moje przesłuchanie, drugim razem podczas czerwcowej rozprawy w Warszawie, w której zostałem oskarżony o podżeganie do popełnienia przestępstwa za słowa: „Konfidentka, zwolenniczka zabijania (aborcji) i islamizacji. Kiedyś dla takiej była brzytwa. Dziś prawda i modlitwa?” Z obu spotkań wyniosłem identyczne wnioski.

Prawdę mówiąc nie chce już mi się tłumaczyć, że postawiony akt oskarżenia, niegdyś kandydata na stanowisko Prokuratora Generalnego Dariusza Korneluka, jest po prostu idiotyczny. Korneluk to zagorzały wróg Antoniego Macierewicz i Mariusza Kamińskiego, których kilka lat temu chciał politycznie zniszczyć. Teraz jego głównym wrogiem jest Zbigniew Ziobro, który go utemperował i z Prokuratury Apelacyjnej wsadził do rejonówki. Korneluk próbuje się odegrać. W tym celu założył stowarzyszenie „Lex super omnia”, które zajmuje się przedrukowywaniem plujących na PiS artykułów Gazety Wyborczej, uderza w reformy resortu sprawiedliwości oraz chce uderzyć we mnie, ponieważ wie, że oskarżając mnie uderzy również w „faszystę” Ziobrę.

PRZECZYTAJ: Chciał zniszczyć Macierewicza i Kamińskiego! Teraz oskarża mnie w procesie z Scheuring-Wielgus. Kim jest prokurator Dariusz Korneluk?

Sprawa ma charakter wybitnie polityczny. Skupmy się jednak na antybohaterce, która przynosi wstyd parlamentowi III RP, Joannie Scheuring-Wielgus. Przekaz medialny oraz prywatne spotkania wystarczyły bym w pełni odpowiedzialnie stwierdził, że to najgłupszy polityk w historii III RP. Najstraszniejsze jest jednak to, że ta kobieta wciąż ma poparcie zmanipulowanych klakierów, którzy ją popierają. A może to dowód na to, że część społeczeństwa chce, by rządzili nimi ludzie głupsi od nich samych? Wydaje się, że ta teza ma w sobie sporo prawdy… Bo jak wyjaśnić fakt, że przez dwadzieścia lat, prezydentami III RP był Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski?

PRZECZYTAJ: J. Międlar: „Scheuring-Wielgus jest najgłupszym posłem w historii III RP”

Scheuring-Wielgus to kobieta, która już wiele razy dawała upust swoim głupim, a zarazem nienawistnym aberracjom. Chociażby miało to miejsce podczas chuligańskiego wybryku w toruńskim liceum, gdy z bandą kompanów zakłócała wykład na temat żołnierzy NSZ. Kilka miesięcy później tak się urżnęła na weselu w Supraślu, że wznosiła toasty za Smoleńsk, a znajdujący się na imprezie goście chcieli ją wyrzucić za drzwi. Głupia do potęgi o czym świadczy specjalnie przygotowany na „jej cześć” filmik „TOP 10 najgłupszych wypowiedzi Joanny Scheuring-Wielgus”. Opowiem Wam o moich spotkaniach z posłanką z Torunia.

PRZECZYTAJ: Mowa oskarżycielska prokuratora Dariusza Korneluka w sprawie nawoływania do zbrodni przez Jacka Międlara

Spotkanie pierwsze. Wtedy na własne oczy zobaczyłem przerażoną kobietę z siniakiem na skroni. Straszyła sądem. Sądziła, że wymusi na mnie bym podeptał swój honor i przeprosił za oferowaną jej „prawdę i modlitwę”, którą ona uważa za mowę nienawiści. Zadawała idiotyczne pytania podczas przesłuchania, np. „Dlaczego Pan się śmieje?” Nie udzielałem jej odpowiedzi, wyznając zasadę, że na durne pytania głupich ludzi po prostu się nie odpowiada. Czy poważny polityk zachowywałby się tak jak ona? Nawet Aleksander Kwaśniewski pod wpływem alkoholu w porównaniu do niej zachowywał się jak człowiek. Posłanka, która wielokrotnie perorowała, że dostrzega we mnie źródło niebezpieczeństwa, a nawet obawia się o życie swoich dzieci, które ze smatfonami latają po ulicach Torunia, kilka minut po moim wyjściu z komendy, ze spokojem, uśmiechem na ustach, nie rozglądając się na boki (a przecież według jej obsesji, na rogiem mogli czyhać uzbrojeni kibole, rasiści i antysemici), z telefonem w ręce powędrowała w swoją stronę.

PRZECZYTAJ: Joanny Scheuring-Wielgus sądowe potyczki z rozumem

Spotkanie drugie. Sąd Rejonowy w Warszawie. Tam Scheuring-Wielgus przekroczyła wszelkie granice głupoty. I szczerze przyznam, że tego się nie spodziewałem. Ateistka z Torunia, która w rozmowie z Robertem Mazurkiem mówiła, że na imprezy z Janem Pawłem II (nie msze święte) przyjeżdżała rowerem, wielokrotnie powoływała się na naukę Chrystusa, w istocie nie mając o niej zielonego pojęcia. Udowodniła to podczas procesu oraz w rozmowie z redaktorem Super Expressu, kiedy oskarżała Jezusa o okrucieństwo… Czy ktoś taki jak ta kobieta winien być traktowany poważnie przez wymiar sprawiedliwości i polskie społeczeństwo? Czy to moralnie godziwe, żeby taki ktoś reprezentował Polskę w parlamencie? Proszę wybaczyć, ale będąc nauczycielem w gimnazjum nie spotkałem się z taką głupotą u żadnego z uczniów jak u posłanki z Nowoczesnej.

Poza głupotą Scheuring-Wielgus ma w sobie całe pokłady nienawiści, które wyrzuca z siebie opakowując je hasłami typu: Stop dyktaturze kobiet, tolerancja, prawa kobiet, stop homofobii… Zresztą, o tym że poszła do polityki, by szerzyć mowę nienawiści i hejt Scheuring-Wielgus sama się przyznała podczas rozprawy popełniając freudowski błąd. Odpowiadając na jedno z pytań sprzymierzeńca Dariusza Korneluka stwierdziła: „Na co dzień zajmuję się mową nienawiści i hejtem”. Możecie to Państwo zobaczyć w filmie „TOP 10 najgłupszych wypowiedzi Joanny Scheuring-Wielgus”.

Prawdę mówiąc, myślę że nie ma potrzeby by więcej pisać o tej skarłowaciałej ideologicznie posłance. Nie ma powodów, by strzępić sobie język. Przyznam szczerze, że jeszcze podczas pierwszej rozprawy, procesu podchodziłem naprawdę poważnie. Liczyłem na jakąś poważną wymianę zdań, debatę… Po pierwszym spotkaniu we Wrocławiu myślałem, że może po prostu Joanka miała gorszy dzień. Jak to kobiety… Przy drugim spotkaniu liczyłem na interesujący proces, który okazał się zwykłą farsą, festiwalem kłamstwa, nienawiści i głupoty posłanki od Ryszarda Petru. Czerwcowy proces był zwykłym kabaretem w wykonaniu błazna Scheuring-Wielgus oraz jej dwóch przydupasów mecenasa Jarosława Kaczyńskiego, który wygląda jak plastuś z bajki oraz prokuratora Korneluka, żywo przypominającego Gargamela ze „Smerfów”. Proszę wybaczyć za tak infantylne porównania, ale ci ludzie na inne nie zasługują. Z polskiego sądu uczynili kabaret, farsę, tani teatrzyk dla ubogich w intelekt… To jawna kpina z wymiaru sprawiedliwości w Polsce.

Nie mam żadnych wątpliwości, że Joannie Scheuring-Wielgus należą się korepetycje z kultury, dobrego wychowania, wiedzy o społeczeństwie oraz gramatyki, skoro ona nie widzi różnicy w zaimkach „kiedyś” i „dziś”. Przyjdźcie na rozprawę. Możecie ją dokształcić. Możecie również zrobić jej przyjemność i przynieść „małpkę” z dobrym polskim alkoholem, z dopiskiem, by więcej nie piła za Smoleńsk. Rozprawa odbędzie się 27 września 2017 roku o godzinie 12.00 w Sądzie Okręgowym w Warszawie (ul. Kocjana 3), budynek F. W przeciwieństwie do czerwcowej rozprawy protestu nie organizujemy. Nie mam zamiaru pompować kpin z wymiaru sprawiedliwości i kabaretu, w którym pierwszą rolę odgrywa błazen Scheuring-Wielgus. Na rozprawę przyjedzie Jayda Fransen z Britain First, której za walkę z islamską nienawiścią grozi dziewięć miesięcy pozbawienia wolności. Dotrze również Piotr Rybak, którego za spalenie „kukły Sorosa”, bez pardonu ciągają po sądach oraz moi przyjaciele z Wielkiej Polski Niepodległej z Wrocławia. Po rozprawie będzie okazja, żeby porozmawiać i wymienić kilka zdań.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *