„Nie mam Polakom nic do zwrócenia!” Festiwal cynizmu Marcina P. i obciążenie Platformy

Nie mam nic Polakom do zwrócenia! Nic kompletnie (…) To nie była piramida finansowa, tylko spółka z o.o. Nie zapadł prawomocny wyrok w tej sprawie – podczas przesłuchania przez komisję śledczą ds. Amber Gold powiedział Marcin P.

W Sądzie Okręgowym w Warszawie przed komisją śledczą ds. Amber Gold został przesłuchany były szef Amber Gold i linii lotniczych OLT. Marcin P. od pięciu lat przebywa w areszcie. Podczas dzisiejszego 6-godzinnego przesłuchania, na początku Marcin P. przybrał maskę więziennego celebryty i ofiary organów państwa, jednak w sytuacji, gdy zaczęto zadawać mu szczegółowe i kąśliwe pytania wybuchał złością i objawił niesłychaną butę oraz chamstwo, nawet jednej z posłanek imputując, że jest „głucha”. Padło wiele nazwisk. Ekipa rządząca PO-PSL i instytucje państwowe, w tym służby i prokuratura zostały totalnie pogrążone.

Na początku przesłuchania Witold Zebaczyński z Nowoczesnej poprosił, by P. powiedział o źródłach finansowania Amber Gold i doradców. Jak mówi poseł .N, to „życiowa szansa” P., by zwrócił Polakom informacje w tej sprawie, na co ten z niesłychanym cynizmem odpowiedział:

Nie mam nic Polakom do zwrócenia! (…) Kompletnie nic! To nie była piramida finansowa, tylko spółka z o.o. Nie zapadł prawomocny wyrok w tej sprawie – powiedział P., który później stwierdził, że na przekręcie zarobił około 20 mln złotych, a poszkodowanych zostało ponad 19 tysięcy osób.

Podczas nazwiska padło wiele nazwisk, których na początku P. nie chciał wyjawiać. Niemal wszystkie reprezentują ekipę PO-PSL. Były szef Amber Gold przyznał, że Ministerstwo Gospodarki, którego szefem był wówczas Waldemar Pawlak z PSL, kilkakrotnie oferowało mu kupno polskich linii lotniczych LOT. P. nie przyjął oferty, ponieważ jak później sugerował interesowało go przejęcie branży w Polsce, a nie kupno wszystkich linii lotniczych.

Mieliśmy za pośrednictwem pana Wicherka (byłego właściciela OLT Jet Air Poland Sp. z o.o. – przyp. red.) propozycję z Ministerstwa Gospodarki zakupu LOT. Odmówiłem jakichkolwiek rozmów nt. Przejęcia LOT przez OLT czy Amber Gold– w Sądzie Okręgowym w Warszawie powiedział Marcin P.

Obok Waldemara Pawlaka pojawiły się również nazwiska Ewy Kopacz i prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, których nazwiska widniały w bazie danych hochsztaplerskiego Amber Gold. W sprawie prezydenta z Trójmiasta, P. powiedział jeszcze więcej. Z jego relacji wynika, że Adamowicz wręcz zabiegał o dobre relacje z P.

Nie zabiegałem o kontakty z Marcinem P. – skomentował sprawę Adamowicz.

P. stwierdził, że „była sytuacja” z Markiem Belką oraz padły nazwiska Cichockiego i Latkowskiego, którzy mieli mu pomagać w „załatwianiu spraw Amber Gold”.

Marcin P. przyznał, że Kancelaria Premiera, a zarazem sam Donald Tusk wiedzieli wszystko o nieprawidłowościach jakie panowały w Amber Gold. Mimo to traktowali go jako poważnego partnera. Co więcej, P. kilka razy podkreślał, że jest niemożliwym by Donald Tusk, którego syn pracował dla OLT, nie miał wiedzy na temat przekrętów. Przyznał również, że Michał Tusk nie został przez niego zatrudniony ze względu na jego zamiłowanie do transportu, ale traktował go jako doskonałe źródło informacji, które ten otrzymywał od swojego ojca.

Donosił, przekazywał informacje na temat, jakie trasy, co jest bardzo cenną informacją, docelowe z przesiadką na przykład w Monachium wybierają klienci z polskiego lotniska w Warszawie – powiedział P.

Płacił Pan Michałowi Tuskowi za przekazywanie informacji – zapytał poseł Marek Suski. Można powiedzieć, że tak – odpowiedział P.

Przesłuchany postawił również w bardzo negatywnym świetle Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego prokuraturę. Odniósł wrażenie, że nikomu nie zależało na prowadzeniu poważnego śledztwa w jego sprawie, a służby nawet z nim kooperowały.

Informację o aresztowaniu przyniósł mi do domu funkcjonariusz ABW z Gdańska na tydzień-półtora przed aresztowaniem, z informacją taką, że mam się przygotować, że pójdę siedzieć – powiedział P.

Czy to normalne, że polskie służby informują hochsztaplera, kiedy wparują do jego mieszkania? Czy kooperacja instytucji państwowych z człowiekiem umoczonym w przekręty stawia państwo w pozytywnym śledztwie? Czy to sytuacja akceptowalna, by rządzący, wiedząc o przestępczej przeszłości Marcina P., inwestowali u niego pieniądze, proponowali kupno polskich linii lotniczych oraz rękami „debila” – jak sam o sobie mówi – Michała Tuska sprzedawali mu informacje?

Na pierwszy rzut oka, cała sprawa, która tyczy się przekrętu Amber Gold i OLT, a zatem polityczno-mafijnej machiny, powinna skazać na infamię wszystkich tych, którzy pomagali Marcinowi P. w budowaniu piramidy finansowej. Jednak korupcja i hochsztaplerstwo na tyle mocno wpisały się w kulturę polskiej polityki, że ciężko oczekiwać, by tak się stało. Czy rządowi Prawa i Sprawiedliwości uda się uzdrowić polską politykę z establishmentowej, kryminalnej gangreny? Wszystkie z informacji, które przekazał Marcin P., a które poważnie obciążają Platformę Obywatelską, co więcej przedstawiają ją w świetle układów kryminalnych, a polskie państwo jako instytucję reaktywną, teoretyczną, zostaną wyciągnięte wnioski. Czy Platforma Obywatelska, która jawnie kooperuje w hochsztaplerskich układach nie powinna zostać zdelegalizowana? Bo czym różni się ta partia od zwykłej spółki, która w wyniku jakichś niedociągnięć finansowych jest likwidowana? Cała sytuacja pokazuje, że w działaniach państwa polskiego brakuje reakcji wyprzedzającej, a wciąż panuje tzw. myślenie clubbingowe, czyli projektowanie państwa od kadencji do kadencji, w taki sposób by jak najskuteczniej zrealizować swoje partykularne interesy.

Spoglądając na determinację przewodniczącej komisji śledczej Małgorzaty Wassermann oraz działań komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji możemy mieć nadzieję, że państwo polskie stopniowo będzie leczone z gangreny establishmentu, a instytucje państwowe będą służyć Polakom, a nie złodziejom i kryminalistom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *