Zapomnieć o Dmowskim, to zapomnieć o niepodległości [WYWIAD z Łukaszem Walczakiem]

O fenomenie Romana Dmowskiego, jego testamencie oraz wyrzuceniu z podstawy programowej rozmawiam z Łukaszem Walczakiem z Młodzieży Wszechpolskiej.

Minęła 78. rocznica śmierci ojca polskiego nacjonalizmu Romana Dmowskiego. Już za życia był nazywany Wskrzesicielem Niepodległej Rzeczypospolitej czy Najjaśniejszym Światłem Polski. Czym Dmowski zasłużył sobie na takie peany?

Myślę, że Pan Roman wcale tak o sobie nie myślał. Słynny jest jego cytat, że: „nie ważne, kto rządzi w Polsce – ważne, by dobrze realizował politykę narodową”. I myślę, że to właśnie ta jego misja życiowa, której oddał się bezgranicznie, polegająca na odbudowie niepodległego państwa polskiego i osadzenia go na fundamencie państwa narodowego były powodem tych określeń. Owa misja, której dowodem jest ścieżka polityczna Romana Dmowskiego pokazuje, że nie był politycznym egoistą, który pragnął przede wszystkim władzy. Przypomnę, że to Pan Roman zadecydował o tym, by nie rozbuchać konfliktu wewnętrznego podczas przewrotu majowego. Uważał, że będzie to początek wojny domowej, którą wykorzystają państwa ościenne (głównie Republika Weimarska, której polityką zagraniczną kierował wówczas agresywny minister, Gustav Stresemann). Z punktu widzenia dalekosiężnego, wielu narodowców zarzuca mu dziś politykę zbyt zachowawczą, ale należy wierzyć, że na tamten moment podjął najlepszą możliwą decyzję, podporządkowaną tylko i wyłącznie polskiemu interesowi narodowemu.

Był on politykiem wszechstronnie wykształconym – umysł ścisły, który zaowocował doktoratem z nauk przyrodniczych, połączony z talentem do języków obcych oraz szerokim spectrum analizy stosunków międzynarodowych oraz wewnątrz polskich. Cała potęga jego umysłu podporządkowana została walce o Polskę. To on doprowadził do tego, że po 123 latach zaborów, a po jeszcze dłuższym okresie wzajemnych niesnasek, Polska jawiła się jako naród mający jedno przedstawicielstwo, którym był założony przez Dmowskiego, Komitet Narodowy Polski w Paryżu. To jego tytaniczna praca, podróże po całym świecie zjednały sprawie polskiej przychylność środowiska międzynarodowego. Wystarczy poczytać wypowiedzi dyplomatów, podziwiających erudycję Dmowskiego.

Wreszcie, jest to polityk, którego stronnictwo unarodowiła polskie masy chłopskie. To autorytet dla milionów młodych Polaków, którzy w czasach nauki i studiów angażowali się w ruch wszechpolski. To wreszcie twórca największego ruchu społecznego w międzywojniu – Obozu Wielkiej Polski – oraz twórca największej partii politycznej – Stronnictwa Narodowego. Mąż stanu, który potrafił jak nikt diagnozować jego narodowe przywary. To człowiek, który swoich naśladowców ma do dzisiaj. Czymże są dzisiejsi politycy przy Romanie Dmowskim? Piłsudczyk, Stanisław Cat-Mackiewicz pisał, że dzisiejszych polityków nie sposób porównać do takich osobistości jak Dmowski. Wreszcie, członek Kolegium IPN, prof. Sławomir Cenckiewicz określił Dmowskiego jako najwybitniejszego polityka polskiego wszechczasów. Czy trzeba lepszych rekomendacji?

Młodzież Wszechpolska to pierwsi spadkobiercy testamentu Romana Dmowskiego. Jak realizują go Wszechpolacy?

Testamentem Romana Dmowskiego jest to, co po sobie zostawił najcenniejszego – ideę twardą jak stal, ugruntowaną w kulturze polskiej, cywilizacji łacińskiej oraz religii rzymsko-katolickiej. Idea, która tak porwała młodzież polską w II Rzeczypospolitej. Porwała również nas, dlatego każdy z nas któregoś dnia zdecydował się na dołączenie do Młodzieży Wszechpolskiej.

Przede wszystkim, działając w MW każdego dnia uczymy się być lepszymi Polakami. Wyrwaliśmy się z największego oszustwa, owego Matrixa XXI wieku, którym jest ideologia liberalizmu, osadzonego na materialistycznych oraz antyteistycznych postawach. Pracujemy z młodymi ludźmi i nauczamy przeżywania naszego życia nie tylko dla budowania własnych korzyści, ale oddania społeczeństwu, w którym żyjemy – walce o jego lepszy byt. Jesteśmy tylko ludźmi, którzy również popełniają błędy. Jeśli jednak je popełniamy, to tylko po to, by uczyć się być jeszcze lepszymi Polakami. Stąd też najważniejsza z ról naszej Organizacji – rola wychowawcza wśród młodzieży, która uczona jest u nas patriotyzmu, kierowania się w polityce interesem narodowym, przywiązania do kultury, tradycji, historii oraz porządku miłości – ordo caritatis – czyli skupiania naszych wysiłków na poprawie bytu organizacji nam najbliższej i w swej złożoności najdoskonalszej – czyli narodu polskiego.

To wszystko okraszamy nadbudową, czyli akcjami społecznymi na fundamencie tych wartości – cotygodniowymi spotkaniami, promowaniem patriotyzmu konsumenckiego wśród rodaków, walce z nierównościami, które często dotykają polskich studentów, uzasadniony sprzeciw wobec niektórych ruchów rządu. Wspieramy rodaków poza granicami Ojczyzny, pomagamy w domach samotnej matki, jadłodajniach dla bezdomnych, domach dziecka. Staramy się być wszędzie tam, gdzie Polacy potrzebują pomocy. W myśl cytatu z Pana Romana: „Wszystko co polskie jest moje: niczego się wyrzec nie mogę. Wolno mi być dumnym z tego, co w Polsce jest wielkie, ale muszę przyjąć i upokorzenie, które spada na naród za to co jest w nim marne” – chcemy, by tych upokorzeń było jak najmniej. To nasze młodzieńcze „Westerplatte”, o którym mówił św. Jan Paweł II. Tu je znaleźliśmy, tu walczymy i tu chcemy odnieść zwycięstwo. Zwycięstwo w walce o ducha młodych Polaków.

Jako największych wrogów Polaków, obok lenistwa umysłowego i indyferentyzmu, Dmowski wymieniał Żydów i masonerię. To wciąż aktualni wrogowie Ojczyzny?

Ciekawym odkryciem dla każdego, kto pierwszy raz czyta „Myśli nowoczesnego Polaka”, Romana Dmowskiego jest fakt, że czytając opis Polaków ma wrażenie, jakby ta książka nie była napisana wcale prawie 103 lata temu, ale jakby napisano ją wczoraj. Pokazuje to niestety pewien smutny obraz, że jako naród nie wyciągamy wniosków z historii i pielęgnujemy nasze narodowe przywary – a więc właśnie bierność, zbytni indywidualizm oraz zbyt powierzchowne podejście do złożonych problemów.

Osobiście uważam, że nasze wewnętrzne przywary są najważniejsze i to one skutkują obecnym położeniem Polski. Bo państwo o silnym fundamencie, budowane „na skale” (idąc za przypowieścią Pana Jezusa) oprze się każdemu nieprzyjacielowi swego istnienia. Sam bohater naszego wywiadu, czyli Roman Dmowski pisał: „Zorganizowany należycie naród jest potęgą, której nic na świecie przeciwstawić się nie zdoła”. I miał rację. Patrząc przez pryzmat naszej historii, można wysnuć pewny wniosek, że nikt tak nie zaszkodził naszej państwowości jak sami Polacy.

Co do wrogów zewnętrznych, uważam, że w XXI wieku mamy do czynienia z podstawową walką na gruncie: suwerenny naród vs instytucje ponadnarodowe i korporacje. Od końca II wojny światowej, widzimy postępującą pracę nad psuciem roli państwa narodowego w stosunkach międzynarodowych. Na równi z nimi stawia się interesy korporacji, a jeszcze wyżej instytucji międzynarodowych, o niedemokratycznych organach decyzyjnych. Cieszy mnie, że widzą to politycy reprezentujący nas w Sejmie, którzy starają się przebić z suwerennościowym przekazem. Myślę, że za potwierdzenie mojej diagnozy może służyć tytuł programu partii Ruch Narodowy: „Suwerenny naród w XXI wieku”. Niech będzie to dowód na to, że dziś na płaszczyźnie politycznej jako narodowcy jesteśmy jednomyślni w gradacji nieprzyjaciół naszej idei. Oni mają po swojej stronie media, wielkie pieniądze, my mamy prawdę i ideowość. Wierzę, że to drugie zwycięży. Co do żydów i masonerii – odpowiedź jest ciężka, ponieważ sami żydzi jako wspólnota religijna oraz loże masońskie są często niespójni w swoich interesach. Jedno jest wszakże pewna – masoneria to tak naprawdę nieprzyjaciele Kościoła, a więc także nieprzyjaciele Wszechpolaków. Tutaj postawiłbym kropkę.

Polscy hierarchowie nie pochwalają wypowiedzi à la Dmowski. To dziwne, zwłaszcza że niemal identyczne tezy stawiał Święty Kościoła Katolickiego Maksymilian Maria Kolbe.

Nie wiem, czy polscy hierarchowie tak twierdzą w rzeczywistości. Muszę przyznać, że nie pamiętam oficjalnej wypowiedzi obecnych pasterzy naszego Kościoła w Polsce, którzy krytykowaliby Romana Dmowskiego. Co do zaś krytyki myślenia – jak to padło w pytaniu, „a la Dmowski” – chciałbym wierzyć, że to zwykłe pomieszanie pojęć. Często widzimy to na zasadzie porównywania patriotyzmu do nacjonalizmu – definicję nacjonalizmu hierarchowie określają mianem patriotyzmu, a definicję szowinizmu mianem nacjonalizmu. Dochodzi tu dodatkowo błędnie interpretowana i traktowana pobieżnie wypowiedź św. Jana Pawła II na temat naszej idei.

Staramy się robić, co w naszej mocy, by to zmienić. Spotykamy się z biskupami, ordynariuszami diecezji i rozmawiamy o tym, co robimy. Spotkaliśmy się między innymi z kardynałem Stanisławem Dziwiszem. Jesteśmy członkami jednej wielkiej rodziny – Kościoła Rzymskiego – i jako członkowie tej rodziny jesteśmy zobowiązani do walki o prawdę. Nie jest to łatwe, ale jesteśmy Wszechpolakami, tak więc poddanie się wobec wyzwań jest oczywiście obce naszej naturze.

Pańskie słowa w żadnym stopniu nie wpisują się w kategorie politpoprawności. Co więcej, prawdopodobnie – jeżeli jeszcze tego nie zrobiono – zostanie Panu przypięta łatka „wariata” i „antysemity”.

Ktoś świetnie podsumował, że kiedyś antysemitą był ten, który nie lubił żydów, a dziś antysemitą jest ten, którego nie lubią żydzi. Nie obawiam się żadnych łatek. Od początku mojej działalności nazywano mnie już faszystą, ksenofobem, antysemitą, katofaszystą, zaściankowcem itd. Dziś wymaga się od nas, byśmy dostosowali wszystko, łącznie z religią do zepsutego świata popkultury. Dziś wszystko jest „post”, czyli gorsze. Mamy post-politykę, post-katolicyzm, post-patriotyzm, „prawda leży pośrodku” lub „każdy ma trochę racji”.

Dla mnie ideałem do naśladowania jest tutaj Pan Jezus. Przyszedł On na świat, by nas zbawić. A jak to robił? Nauczał i mówił prawdę bez ogródek. Nie bał się krytykować żydów za faryzeizm. Wskazywał palcem winnych, potrafił obronić Świątynię przez zbezczeszczeniem. Przez to był krytykowany, zawiązano przeciw niemu spisek, w wyniku którego został ukrzyżowany. Jednak przez całe życie ani na trochę nie zmienił przeznaczonego mu losu, choć mógł.

Jestem katolikiem. Nie boję się więc doczesnych szykan, bo wierzę, że jeśli wytrwam, to osiągnę za to szczęście wieczne, czyli cel ziemskiego życia. Religia bardzo mi pomaga. Gdyby nie ona, byłoby ciężko. Zresztą, nie mógłbym działać w organizacji, która działa wbrew nakazom mej wiary. Jak to pisał Jan Mosdorf – jesteśmy katolikami, bo wierzymy, że nasz Kościół został założony przez samego Boga.

Jaką formę walki z żydami i masonerią zaproponowaliby ideowi potomkowie Dmowskiego?

Tak jak pisałem wcześniej – żyd-żydowi nierówny i każda masoneria jest inna. Każda siła, która uderza w suwerenność narodu polskiego i podważa jego fundamentalne podstawy (a więc kulturę i tradycję) będzie przez nas zwalczana – bez względu na rasę, narodowość, religię, płeć itd. Myślę, że wrogowie najbardziej boją się prawdy. Boją się, bo wiedzą, że prawda zawsze będzie świadczyć na ich niekorzyść. A my im tę prawdę zapewnimy w takich dawkach, że obronimy polskość przed wszelkimi zakusami naszych nieprzyjaciół.

Mimo niemożliwego racjonalnego zakwestionowania dokonań Dmowskiego dla Rzeczpospolitej, można odnieść wrażenie, że jego osoba, wciąż nie jest wystarczająco doceniana w przestrzeni publicznej.

Myślę, że wynika to z dziedzictwa komunizmu oraz polityki III RP, która edukację oraz kulturę oddała w pełni osobom, które nie reprezentują w swych działaniach polityki interesu narodowego. Gdyby czerpano z Dmowskiego, Polska nie byłaby dziś w Unii Europejskiej, nie oddawałaby kontroli nad granicami, sama decydowałaby o swoich podatkach i nikt nie miałby prawa w to ingerować. Cała polityka III RP po 1989 roku była jednak nastawiona na wejście do UE, pełne uczestnictwo w grze globalnej na cudzych zasadach oraz wyprzedanie suwerenności. Jest to więc poniekąd logiczne, że osoby odpowiedzialne za naszą politykę wraz ze sztabem naukowców-judaszy za garść srebrników promować Romana Dmowskiego nie mogły. Kłóciło się to i kłóci nadal z interesami łże-elit rządzących w Polsce.

Jeśli przedstawiony przez MEN w grudniu ubiegłego roku (2016) projekt nowej podstawy programowej stałby się ostatecznym, to zabraknie w niej miejsca dla Romana Dmowskiego.

Wierzę głęboko, że tak się nie stanie. Roman Dmowski to współtwórca niepodległej Polski, jego obóz ma wielkie zasługi dla Rzeczypospolitej. Za rok będziemy obchodzić 100-lecie niepodległości Polski. Jeśli obecna władza – ponoć nawiązująca do tradycji piłsudczykowskich – postanowi zapomnieć o Romanie Dmowskim, to my im na pewno o nim przypomnimy. I Roman Dmowski znajdzie się w postawie programowej. Chciałbym wierzyć w rozsądek obecnej władzy. Otwarcie kolejnego frontu jest im zupełnie niepotrzebne, a przecież mają wśród swoich posłów osoby związane z ideą narodową – ministra Szymańskiego, byłego posła Mariusza Kamińskiego (nie tego od służb), senatora Żaryna, w kolegium IPN jest prof. Cenckiewicz. Zapomnieć o Dmowskim, to jak zapomnieć o niepodległości. Dlatego nie pozwolimy na to. Nigdy.

Tekst ukazał się na łamach tygodnika Polska Niepodległa (www.polskaniepodlegla.pl)

2 komentarze do “Zapomnieć o Dmowskim, to zapomnieć o niepodległości [WYWIAD z Łukaszem Walczakiem]

  1. Przepraszam ,że nie na temat ale to bardzo pilne i musimy protestować „Wstyd tą informację rozpowszechniać ale ku przestrodze chyba trzeba. Obawiam jednak ,że większość katolików została przygotowana do przyjęcia tego fałszywego nauczania jako prawdy. http://opoka.news/aktualnosci/1794
    Bp. Jezierski w kazaniu które wygłosił 24 stycznia 2016 r. w kościele ewangelizko -reformowalnym nauczał „Trzeba rezygnować z martwych obyczajów, schematów i aksjomatów kościelnych, jeśli stoją one na drodze do jedności – mówił katolicki hierarcha. „http://ekumenia.pl/akt…/centralne-nabozenstwo-ekumeniczne/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *