Dżihad w smartfonach

Zdjęcia z martwymi ciałami, narzędziami zbrodni, ładunkami wybuchowymi, flagami ISIS czy filmy z egzekucji chrześcijan – to jedne z wielu porażających materiałów, które Węgrzy odnaleźli w telefonach komórkowych porzuconych przez islamskich imigrantów. Gdyby takie materiały miał choćby jeden polski kibic, wszystkich fanów piłki nożnej okrzyknięto by zbrodniarzami. To efekty lewackiej schizofrenii czy Europa świadomie oddawana jest w ręce dżihadystów?

Kwestia „uchodźców” nie schodzi z planu. Wierchuszka Unii Europejskiej nadal naciska na kraje członkowskie, by ulitowały się nad „wygłodniałymi”, „szukającymi miejsca na Ziemi” muzułmanami, a Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean Claude-Juncker prawi, że „Wszyscy muszą przyjąć minimum uchodźców, bez wyjątku!”.

Mimo sprzeciwu społeczeństw europejskich krajów, w tym Polski, unijni funkcjonariusze wręcz próbują wymusić, by w każdym z nich zamieszkali wyznawcy Allaha. Nic dziwnego, przecież ponad 30% (226) europarlamentarzystów (w tym posłowie PO, PSL i SLD) finansuje Georg Soros i muszą szczekać tak jak on im przykaże. A dla Sorossa zderzenie odmiennych kultur jest sposobem na realizację koncepcji społeczeństwa bez tożsamości narodowej i religijnej. Tylko najgorsze jest to, że jak w przypadku Majdanu, imperialista – a wraz z nim europejscy parlamentarzyści – sięga po najbardziej zbrodnicze metody. W tym przypadku po komplementarny z talmudyczyną nienawiścią dżihad, którego celem jest totalna destrukcja łacińskiej cywilizacji.

Kontynuacja uporczywej walki

Akty terrorystyczne, pobicia niemuzułmanów w europejskich szkołach i multimedia, które w telefonach porzuconych przez islamskich „uchodźców” odnaleźli Węgrzy, świadczą o przemyconej i wciąż pukającej do europejskich wrót idei dżihadu, która wielokrotnie, nieprecyzyjnie, bez odniesień do źródła, tłumaczona jest przez mydlących oczy europejskich polityków i publicystów. Stąd – wszak może to się wydawać banalne – warto byśmy, w oparciu o islamską klasykę, wyjaśnili czym dżihad jest w istocie.

Wyróżniamy większy i mniejszy dżihad. Ten pierwszy – stosunkowo bezpieczny – polega na zmaganiu się z osobistymi ułomnościami, codziennymi problemami, pokusami, ascezie, pogłębionej modlitwie i umacnianiu duchowej kondycji. Zaś ten drugi, to skrajny fundamentalizm, w swej istocie zakładający eksterminację „niewiernych”, czyli tych, którzy nie identyfikują się ze światopoglądem proroka Mahometa.

„Święta wojna” trwa w najlepsze od samego początku istnienia islamu, zaś jej przejawy, z którymi spotykamy się w XXI wieku są jej diabelską kontynuacją, którą ułatwia unijny kołchoz z Georgiem Sorosem i Jeanem Claudem-Junckerem na czele.

– To kontynuacja uporczywej walki. Mamy do czynienia z przeciwnikiem zdecydowanym, nieugiętym i – trzeba mu to przyznać – nieustraszonym – dla telewizji internetowej „Głos Racjonalny” mówił prof. dr hab. Bogusław Wolniewicz.

Mord na niewiernych

Podobnie jak dla chrześcijan Biblia jest zbiorem wyznaczników na drodze wiary i życia codziennego, muzułmanie kierują się Koranem i hadisami. Kontynuacja uporczywej walki, o której mówi prof. Wolniewicz, jest odpowiedzią na zawarte w natchnionych księgach imperatywy, które bezpośrednio wzywają do aktów przemocy na „niewiernych”.

By zrozumieć dżihad, najlepiej odnieść się do klasyki, nie zaś mainstreamowych publikacji. 25 wersetów Koranu oraz niemal 1300 hadisów, będących tradycją ustną islamu, dotyczy tematyki „świętej wojny”. Fragmentów dotyczących większego Dżihadu jest zaledwie kilka, zaś niemalże wszystkie, mówiące o „walce na drodze Allaha”, nawołują do defensywnej (dżihad al-daf’ ) i ofensywnej walki zbrojnej (dżihad talab) mającej na celu wywyższenie islamu ponad inne religie. Oto perykopa Koranu:

Kiedy więc spotkacie (podczas walki na dżihadzie na drodze Allaha – przyp. red.) tych, którzy nie wierzą, to uderzcie ich mieczem po szyi dopóki nie zabijecie i nie zranicie wielu z nich i mocno zaciśnijcie pętle (na nich, tzn. aby wziąć ich jako jeńców). A potem (nadszedł czas) aby albo okazać szczodrość (tzn. uwolnić ich bez okupu) albo zażądać okupu (według tego, co przyniesie korzyść islamowi), dopóki wojna nie złoży swoje brzemię. Taki [otrzymaliście nakaz od Allaha, aby kontynuować prowadzenie dżihadu przeciwko niewiernym dopóki nie przyjmą islamu (tzn. zostaną uratowani przed karą w ogniu piekielnym) lub przynajmniej znajdą się pod waszą ochroną], lecz gdyby taka była wola Allaha, wtedy on sam mógłby z pewnością ukarać ich (bez waszego udziału). Lecz (on pozwala wam walczyć), aby poddać was próbie jednych przez drugich. A uczynki tych, którzy zostali zabici na drodze Allaha, nie udaremni. (Koran, Muhsin Khan 47:4)

Obok nawoływania do podcinania gardeł, islam zachęca do przymuszania „niewiernych” do przyjęcia islamu. Tutaj jeden spośród ponad tysiąca fragmentów hadisów:

Wy jesteście najlepszym spośród narodów, jaki został kiedykolwiek stworzony dla (korzyści) ludzkości… Najlepsi dla ludzkości są ci, którzy przyprowadzają ich [niewiernych] skutych w łańcuchy wokół szyi dopóki nie przyjmą islamu. (Al-Bukhari 3:110)

Takich i podobnych fragmentów jest mnóstwo. Cytuję je po to, by udowodnić, że uważanie dżihadu za mord na niemuzułmanach, nie jest wyssane z palca. To doktryna, którą muzułmanie z żyją na co dzień. Dlatego śmieszą mnie gadki, że dżihad to tylko asceza, a Koran to księga miłości i przebaczenia. Trzeba być kompletny troglodytą, żeby łykać takie, powielane przez mainstream bzdury.

Rękami islamskich agresorów, Georg Soros odpowiada na niemalże identyczne, przesączone nienawiścią wersety Talmudu, w których żydzi nakłaniani są do dyskryminacji chrześcijan, a nawet ich mordowania. Żeby nie być gołosłownym zacytuję jedno znamienne zdanie: Żydzi mają okradać i zabijać Gojów (Sanhedrynu, 57a).

Schizofrenia czy świadoma destrukcja?

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean Claude-Juncker zapowiada, że „wszyscy muszą przyjąć minimum uchodźców, bez wyjątku”. Tym samym wydaje Europejczyków na pastwę zbrodniczego dżihadu. Oficjalnie muzułmanie zaprzeczają jakoby byli realizatorami „świętej wojny”, jednak multimedia znalezione w zagubionych przez nich telefonach mówią coś zupełnie innego, a sprawą nie zainteresował się żaden europejski polityk. Wyobraźmy sobie, że w smartfonach polskich kibiców znaleziono zdjęcia i filmy z egzekucji fanów przeciwnej drużyny. Czy lewactwo nie okrzyknęłoby wszystkich kibiców zbrodniarzami i mordercami? Dlaczego zatem milczą, gdy zapraszani przez nich imigranci fascynują się mordowaniem niewinnych chrześcijan? Mają schizofrenię czy świadomie uczestniczą w destrukcji cywilizacji łacińskiej i mordzie na niemuzułmanach?

Islamiści to fascynaci „świętej wojny”, podrzynania gardeł oraz przemocy na tle religijnym, o czym świadczą ich smartfony, akty terroru oraz Koran z hadisami. Dlatego jakiekolwiek wsparcie dla islamskich fundamentalistów, których oficjalna doktryna jest jawnym nawoływaniem do nienawiści w Polsce i całej Europie powinna zostać zabroniona. I mówię to absolutnie poważnie, bo skoro nawołuje się do delegalizacji organizacji, którym zarzuca się chociażby rzekomą dyskryminację homoseksualistów, co powiedzieć o jawnym totalitaryzmie jakim jest islam? Jak tak dalej pójdzie, dżihad nie będzie zapisany jedynie na kartach pamięci telefonów, ale na stałe odnotują go karty europejskiej historii.

Tekst ukazał się na łamach tygodnika Polska Niepodległa.

5 komentarzy do “Dżihad w smartfonach

  1. Merkel zapraszała ich to niech ich teraz gości u siebie, a nie nam na siłe będą wciskać. Mam nadzieje, że obecny rząd PiS do tego nie dopuści.

  2. wkleiłeś link na twitter z zakończeniem ?p=21 jakoś tak (prowadzi tutaj)

    zwróć uwagę co/jak skracasz/wklejasz bo ktoś wstrzyknie ci złośliwy kod SQL do bazy danych.

    Linki na stronie wyglądają prawidłowo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *